Wicemistrz świata wyliczony. A później rozbity. Koncert polskiego asa w Liverpoolu
Cztery dni temu Adam Tutak potrzebował sportowego cudu, by nie odpaść z MŚ w Liverpoolu już po pierwszej walce z Harshem Choudharym. Musiał wyraźnie wygrać ostatnią rundę, najlepiej przed czasem. I tego dokonał, Hindus poczuł siłę jego lewej pięści. A teraz tę siłę czuł raz za razem Irańczyk Amirreza Malekkhatabi, wicemistrz świata juniorów z Budvy z zeszłej jesieni. Styl, w jakim pięściarz z Sanoka wywalczył awans do ćwierćfinału, był absolutnie najwyższej jakości.

Tak niewiele przecież brakowało, by w czwartek wieczorem Tutaka już w rywalizacji o medale mistrzostw świata nie było. Jedyny przedstawiciel Podkarpacia w naszej kadrze u trzech arbitrów przegrywał 18:20, została tylko trzecia runda. A ciężko się na ringu w Anglii wygrywa 10:8 jedno starcie.
Tutak wtedy nie musiał tego ostatecznie dokonać, przypuścił szturm na Hindusa Choudhary'ego, pokonał go przez rsc. Drugie liczenie było tym ostatnim, sędzia z Maroka przerwał pojedynek.
Dziś ten sam arbiter pojawił się w ringu, a on pozwala walczyć, ale jednocześnie nie pozwala na prowokacje. Gdy Irańczykowi brakowało już argumentów, teatralnie padał na deski, wskazując faule Polaka.
Mistrzostwa świata w boksie. Drugie zwycięstwo Adama Tutaka w Liverpoolu. W cudownym stylu
Tym razem zawodnika Legii Warszawa był dziś Amirreza Malekkhatabi, młody Irańczyk, aktualny wicemistrz świata juniorów. Wyższy od naszego zawodnika, sprawny, ze zdecydowanie większym zasięgiem rąk.
To do niego zdecydowanie należały pierwsze sekundy, po dziesięciu głowa Tutaka odskakiwała już dwukrotnie, za moment to się powtórzyło. Można się było obawiać w tym momencie o losy pojedynku.

Polak zapewne nie jest tytanem defensywy, ale w stylu boksowania ma to coś, co sprawia, że przyjemnie się takie walki ogląda. Nie kalkuluje, idzie do przodu, napiera. Gdy raz trafił lewym sierpem Mallhatabiego, ten musiał odczuć siłę ciosu. A później te lewe docierały do jego głowy coraz częściej.
Jeśli ktoś miał wątpliwości, do kogo będzie należeć pierwsza runda, ostatnie 30 sekund je rozwiało. Po akcji Tutaka rywal był liczony, za moment nastąpił kolejny szturm zawodnika z Sanoka. Sędzia z Maroka mógł liczyć po raz drugi, ale powtrzymał się, zostało ledwie kilka sekund do gongu.
Czterech arbitrów przyznało tę rundę Polakowi.
A później było już tylko lepiej. Mimo że nasz 23-latek za rzadko straszył Irańczyka prawą ręką, to ta lewa robiła kapitalną robotę. I wicemistrz świata juniorów wyraźnie się bał potęgi tych uderzeń. Przetrwał do końca, choć na dobrą sprawę kilka razy mógł być jeszcze liczony. Nie dziwiło więc pięć razy po 10:9 za drugą i trzecią rundę.
Adam Tutak pewnym krokiem znalazł się w ćwierćfinale mistrzostw świata.
O medal powalczy w środę z pochodzącym z Kuby reprezentantem Hiszpanii - Enmanuelem Reyesem Pla. A to medalista olimpijski z Paryża.









![Polacy zamknęli drogę Brazylijczykom. Najlepsze bloki meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C2Q0CSV5YHH-C401.webp)



