Reklama

Reklama

Wicemistrz świata w boksie Tomasz Borowski kończy 50 lat: Zabrakło medalu igrzysk

"Byłem przekonany, że wygrałem walkę ćwierćfinałową i mam medal igrzysk w Atlancie" - powiedział bokser Tomasz Borowski, który w środę skończy 50 lat. Wkrótce minie też ćwierć wieku od mistrzostw świata w Berlinie, gdzie z Robertem Cibą zdobyli srebrne medale.

"W czasie pandemii koronawirusa nie planuję hucznego świętowania 50. urodzin, jedynie miłe spotkanie w gronie rodzinnym - z żoną Beatą i dziećmi: 13-letnim Bartoszem uprawiającym tenis ziemny i 11-letnią Eleną, która trenuje gimnastykę. W obecnej sytuacji staramy się na co dzień pozostać w domu" - przyznał Borowski, który mieszka w Chynowie koło Grójca na Mazowszu.

Reklama

W połowie lat 90. pięściarz Gwardii Warszawa należał do światowej czołówki kategorii średniej (75 kg). W MŚ 1995 w Berlinie sięgnął po srebro, a w kolejnym sezonie był blisko medalu olimpijskiego w Atlancie.

"Nie mam w swoich zbiorach ani kaset z walk z Niemiec, ani z olimpiady w USA. Niespodziewanie niedawno ktoś wrzucił na Facebooku nagranie finału MŚ z Kubańczykiem Arielem Hernandezem i znowu wróciły wspomnienia. Kubańczyk był lepszy, może nawet w tym pojedynku nie do pokonania. Natomiast na igrzyskach zwyciężyłem przeciwników z Maroka i Japonii, zaś o medal boksowałem z Turkiem Malikiem Beyleroglu. Po końcowym gongu byłem pewny, że moja ręka powędruje w górę, lecz stało się inaczej. Przecież był nawet nokdaun, ale nie miałem z niego punktów. Niestety w tamtym czasie były werdykty szyte grubymi nićmi, co zrobić" - podkreślił Borowski.

Borowski i Ciba (54 kg) walczyli w finale MŚ niemal równo ćwierć wieku temu. Później już nikt z Polaków nie odniósł takiego sukcesu, po brązowe krążki tej rangi zawodów sięgnęli jedynie Andrzej Rżany (51 kg) w 1999 roku i Aleksy Kuziemski (81 kg) w 2003. Jeszcze więcej czasu, bo aż 28 lat mija w tym roku od ostatniego medalu olimpijskiego - brązowego Wojciecha Bartnika w Barcelonie.

"Przyglądam się polskiemu boksowi olimpijskiemu i tak zastanawiam się, jak mogły potoczyć się marcowe kwalifikacje w Londynie? Czy Mateusz Masternak uzyskałby awans do turnieju olimpijskiego, a może jeszcze Damian Durkacz? Widać było, że w dobrej formie są dziewczyny, które wygrały wszystkie cztery walki eliminacyjne. Chciałbym, aby w końcu coś ruszyło się w naszym pięściarstwie i abyśmy zobaczyli Polkę i Polaka na podium w Tokio. W boksie zawodowym na swoje walki mistrzowskie czekają Kamil Szeremeta, Krzysiek Głowacki czy Maciek Sulęcki. Życzę im powodzenia, choć każdy kto spróbował boksu wie, jak ciężki to kawałek chleba. Co innego mówić o szansach na papierze, a całkiem inaczej jest po wejściu na ring. To trzeba samemu przeżyć" - opowiedział bokser, który kiedyś wygrywał np. z młodszym o sześć lat Tomaszem Adamkiem.

Tomasz Borowski boksował w barwach stołecznej Gwardii oraz Walki Zabrze i Polonii Świdnica. Tytuł mistrza Polski seniorów zdobył sześć razy: w wadze półśredniej (1990), średniej (1993, 1994) i półciężkiej (1995, 1997, 1998), ma dwa tytuły wicemistrza (1992 i 1996) oraz dwa brązowe medale (1989 i 1992). Dwukrotnie był również drużynowym mistrzem kraju: z Walką (1997) i Polonią (1998). W turnieju im. Feliksa Stamma zwyciężył w wadze średniej (1994 i 1995). Karierę zakończył przedwcześnie w wieku 29 lat.

"Indywidualnym mistrzem Polski byłem siedem razy, bowiem równo 30 lat temu w odstępie kilku tygodni dwa razy stanąłem na najwyższym stopniu podium. Najpierw na początku marca 1990 roku pokonałem Grzegorza Strugarka w finale młodzieżowych MP we Włocławku kategorii 67 kg, a 25 marca wygrałem z Dariuszem Rudnikiem w pojedynko o złoto MP seniorów w Jastrzębiu" - podsumował utytułowany bokser.

giel/ krys/

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Borowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje