Wiadomość od Julii Szeremety tuż po ostatnim złocie. Oto co miała do przekazania
W sobotę oficjalnie zakończyły się młodzieżowe mistrzostwa Europy w boksie, ostatnia istotna impreza dla polskiej kadry w 2025 roku. W zmaganiach kobiet Polki były najlepsze, zdobyły siedem medali, w tym cztery złote. Bezkonkurencyjna okazała się oczywiście Julia Szeremeta, która po raz drugi w karierze wywalczyła tytuł w tej kategorii wiekowej. A później oświadczyła, że był to jej ostatni występ w tym sezonie, co rozwiewa wątpliwości co do startu w mistrzostwach kraju. I wspomniała o jeszcze jednym ostatnim występie, ale już w karierze. Kolejnego nie będzie. Oto co powiedziała.

Pięć złotych medali w Pucharze Świata, trzy finały w mistrzostwach globu w Liverpoolu, a na koniec cztery złote medale w młodzieżowych mistrzostwach Europy. To dorobek prowadzonej przez Tomasza Dylaka kobiecej reprezentacji Polski, która staje się czołową kadrą na kontynencie i jedną z lepszych na świecie. Kto wie, może niedługo zdominuje zmagania tak jak Uzbekistan uczynił to w rywalizacji seniorów.
W stolicy Węgier Polski Związek Bokserski wystawił dziewięcioosobową kadrę, jedynie zmagania w jednej kategorii odbyły się bez naszej zawodniczki. Bilans? Siedem medali: trzy brązowe i cztery złote. Dziś te najcenniejsze wywalczyły kolejno: Natalia Kuczewska, Julia Szeremeta, Barbara Marcinkowska i Emilia Koterska.
Małym zawodem jest jedynie brak krążka dla Kingi Krówki, zdyskwalifikowanej w pierwszej walce. Bliska strefy medalowej była zaś ta dziewiąta, Aleksandra Cyrek, przegrała swój bój z późniejszą srebrną medalistką 2:3.
Nie zmienia to jednak faktu, że nasza drużyna rozbiła bank w Budapeszcie i z wielkim spokojem można spodziewać się kolejnych sezonów. A już za nieco ponad 2,5 roku odbędzie się turniej olimpijski w Los Angeles.
- Kibice się przyzwyczają, później będzie ciężko - śmiał się trener Dylak w materiale opublikowanym przez PZB.
Julia Szeremeta ogłosiła po swoim ostatnim występie w Budapeszcie. Drugie złoto. Rekordu jednak nie wyrówna
Gwiazdą naszej drużyny jest oczywiście Julia Szeremeta, która podbiła serca polskich kibiców swoim występem w Paryżu nieco ponad rok temu. W tym sezonie potwierdziła, że to nie był przypadek. Finał Pucharu Świata w Brazylii, później tytuł w kolejnym w Warszawie, srebro na mistrzostwach świata w Liverpoolu, wreszcie na koniec złoto w Budapeszcie.

Choć tu była naprawdę niedaleko od sensacyjnej porażki z Turczynką Pinar Benek już w pierwszej potyczce. Rywalka, młodzieżowa wicemistrzyni świata z zeszłego sezonu, doprowadziła do liczenia Polkę w drugiej rundzie, Julia odpowiedziała tym samym w ostatnim starciu. To właśnie trzecia runda sprawiła, że Szeremeta wygrała 3:2, awansowała. A w kolejnych potyczkach większych problemów już nie miała.
Pierwsza walka może nie była super, ale ja powoli wchodzę w turniej, z walki na walkę się rozkręcam. Może nie była trochę sobą, byłam spięta
- A później już się bawiłem boksem - dodała.
Rywalką 22-latki w walce o tytuł byłą Natalia Fasciszewska - urodzona w Polsce reprezentantka Irlandii. Nie zdołała nawiązać równej walki, Szeremeta wygrała bez najmniejszych kłopotów. A później przyznała, że Natalia przyczyniła się trochę do... jej olimpijskiego srebra.
- Miałam z nią dwa sparingi, pomagała mi w przygotowaniach do igrzysk. Dobrze znam dziewczynę i cieszę się, że również dotarła do finału - mówiła Julia. I dodała z uśmiechem - Ale wiadomo, kto tu jest numerem jeden. Wyszłam na ten finał pewna swoich umiejętności.
Co bardziej istotne, Julia nie zdoła już powtórzyć osiągnięcia Martyny Jancelewicz - jedynej Polki, która w mistrzostwach Europy U-23 trzykrotnie była najlepsza. - Powtórzyłam wynik sprzed dwóch lat, ale jestem już ostatni raz młodzieżowcem. Fajnie jednak, że jest to złoto na zakończenie - przyznała. I dodała, że to również ostatni jej występ w sezonie. - Teraz czeka mnie wolne - zaznaczyła.
A to również czas, na wyleczenie prawej ręki, o czym w środę w rozmowie red. Arturem Gacem z Interii wspominał trener Tomasz Dylak.
















