Reklama

Reklama

Wiaczesław Głazkow tłumaczy się ze słabej formy

Wiaczesław Głazkow (18-0-1, 11 KO) trzy tygodnie temu mocno zawiódł. Co prawda pokonał Derrica Rossy'ego, ale zdaniem wielu niedoceniany Amerykanin zrobił wystarczająco dużo, by chociaż zremisować. Teraz pogromca naszego Tomasza Adamka tłumaczy swoją gorszą postawę.

Przed tym pojedynkiem Głazkow zmienił trenera na Johna Davida Jacksona. To miało przynieść piorunujące postępy, tymczasem drugi na liście federacji IBF wagi ciężkiej faworyt o mały włos nie przegrał.

Reklama

Początkowo Ukrainiec zwalał winę na kontuzjowaną rękę. Urazu miał się jeszcze nabawić podczas starcia z "Góralem". Z perspektywy czasu widzi to już jednak trochę inaczej.

- Fakt, miałem problem z ręką, ale jeszcze większym problemem było to co mam w głowie. Trudno dostroić się do pojedynku, kiedy w twoim domu rodzinnym dzieje się niedobrze. Te wszystkie okropności sprawiły, iż mój stan psychiczny nie był najlepszy. Na miesiąc przed występem zabito na przykład jednego z moich najlepszych przyjaciół podczas walk. Potem zginęła pewna para, przyjaciele naszej rodziny. Co chwilę w wiadomościach pokazują ciała cywilów, a przecież moi rodzice pozostali w Ługańsku - przyznał Głazkow.

- Niewielu wie jaki mętlik mam teraz w głowie. W dniu starcia dowiedziałem się, że koło domu rodziców trwają walki, jak więc potem mam wyjść i myśleć o czymś innym niż o tym, czy nic im się nie stało? - dodał Ukrainiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama