Reklama

Reklama

WBO. Anthony Joshua musi walczyć Aleksandrem Usykiem, inaczej straci tytuł

Anthony Joshua (24-1, 22 KO) nie ma wyboru. Jeśli nie chce stracić tytułu mistrza świata federacji WBO wagi ciężkiej, w kolejnym występie musi spotkać się z Aleksandrem Usykiem (18-0, 13 KO)!

Poczekamy jeszcze na absolutną i pełną unifikację królewskiej kategorii. Bo nawet jeśli AJ wyjdzie do Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) w najbliższych miesiącach, to tylko z pasami IBF i WBA. Fury jest w posiadaniu tytułu WBC. Wszystko potwierdził Paco Valcarcel - prezydent World Boxing Organization.

Usyk został obowiązkowym pretendentem do tytułu WBO w momencie, gdy ogłosił przenosiny do wagi ciężkiej. Bo przepisy WBO mówią jasno, że jeśli mistrz idzie na stałe do wyższej kategorii, z miejsca staje się obowiązkowym pretendentem. Joshua 1 czerwca 2019 miał pobić Andy'ego Ruiza jr i skrzyżować rękawice właśnie z Ukraińcem. Wtedy jednak byliśmy świadkami sensacji i porażki Anglika z niedocenianym Meksykaninem. Usyk zamiast walczyć z Joshuą musiał więc poczekać na jego rewanż z Ruizem.

Kiedy AJ odzyskał swoje pasy IBF/WBA/WBO pół roku później (grudzień 2019), miał już na głowie dwie obowiązkowe obrony - właśnie z Usykiem z ramienia WBO, a także z Kubratem Pulewem (28-2, 14 KO), którego narzucała federacja IBF. Władze World Boxing Organization ustąpiły i zrobiły miejsce na starcie Joshua vs Pulew. W sobotę późnym wieczorem w Londynie Joshua znokautował twardego Bułgara w dziewiątej rundzie. Natychmiast pojawiły się pytania o unifikację z Furym, ale temat ucina prezydent federacji WBO.

- Już dwa razy odstąpiliśmy od walki Joshua vs Usyk i nie zamierzamy zrobić tego po raz trzeci na okazję unifikacji z Tysonem Furym. Anthony Joshua musi teraz walczyć z Aleksandrem Usykiem, albo oddać nasz pas. Wyjątkiem będzie tylko moment, gdy sam Usyk zdecyduje się i zgodzi poczekać dłużej - powiedział Valcarcel.

Teoretycznie Eddie Hearn - promotor Joshuy i współpromotor Usyka, mógłby sięgnąć głęboko do kieszeni i przekonać Usyka, by ten poczekał kilka miesięcy dłużej na swoją szansę, jednak Ukrainiec zapowiada od kilku tygodni, że za żadne pieniądze nie zamierza zrezygnować ze swoich praw obowiązkowego pretendenta.

Reklama

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl! Kliknij tutaj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje