Reklama

Reklama

Wałujew: Adamek chce ze mną walczyć? Serio?

O propozycji ze strony Tomasza Adamka, możliwości stoczenia walki stulecia w Rosji i debiucie w roli... aktora - mówi jeden z najsłynniejszych bokserów świata, 36-letni Nikołaj Wałujew.

W piątek Rosjanin przyleciał do Polski na Festiwal Filmów Rosyjskich "Sputnik nad Warszawą". W "Kamiennym łbie", w reżyserii Filipa Jankowskiego, Wałujew wcielił się w postać głównego bohatera - pięściarza.

Reklama

Jak długo przygotowywał się pan do debiutu filmowego?

Nikołaj Wałujew: Długo czytałem scenariusz, żeby zrozumieć sytuację głównego bohatera. Z pewnością to było bardzo trudne, a zarazem ciekawe dla mnie doświadczenie, choć nieporównywalne do walki ringowej.

Dzięki udziałowi w filmie po raz pierwszy przyjechał pan do Polski.

- Tak, wcześniej nie byłem u was. Wiem, że organizowany jest turniej imienia Feliksa Stamma, ale ja jako bokser stoczyłem tylko 15 pojedynków, więc nie miałem okazji w nim boksować.

Oglądał pan walkę Tomasza Adamka z Andrzejem Gołotą?

- Nie widziałem jej, ale wynik znam. Zresztą to jedyni polscy pięściarze, których kojarzę.

Adamek tym pojedynkiem zadebiutował w wadze ciężkiej. Twierdzi, że za rok będzie gotowy na konfrontację z Nikołajem Wałujewem.

- Naprawdę, tak uważa...?! Pierwszy raz słyszę o jego deklaracji.

Gołota powinien zakończyć karierę?

- Nie wiem, on sam musi zdecydować, czy będzie jeszcze boksował, czy definitywnie kończy.

W Polsce potyczkę Adamka z Gołotą okrzyknięto walką stulecia. Z kim musiałby pan rywalizować w ojczyźnie, aby w podobnym tonie pisały rosyjskie media?

- Z nikim, nie zdecydowałbym się na walkę z żadnym rodakiem.

Idealnym kandydatem wydaje się Aleksander Powietkin, typowany na przyszłego mistrza świata?

- Z Saszą nie będę boksował, bo to mój przyjaciel. Ale stanąłbym w ringu przeciwko ukraińskim braciom Kliczko.

Bardzo boli porażka sprzed kilku dni z Davidem Haye?

- Tak naprawdę w tej walce nie było boksu. Zawsze kojarzyć mi się będzie z zawodami lekkoatletycznymi, bo to było bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie. Nie mogę powiedzieć, że wygrałem, ale też nie mogę powiedzieć, iż przegrałem. Nie czułem się przegrany. O werdykcie decydują sędziowie.

Haye przyjął świetną taktykę. Nie chciał wdać się w wymianę ciosów z zawodnikiem wyższym o ponad 20 centymetrów.

- Będę go źle wspominał jako człowieka (Haye wielokrotnie przed walką słownie obraził Wałujewa - przyp. red.). Z jednej strony naturalnym w sporcie byłby rewanż, ale z drugiej - nie mam ochoty mieć z nim więcej do czynienia, nawet w ringu.

Tak naprawdę ile ma pan wzrostu? Media podają od 213 do 219 cm.

- 213 cm.

Jako dziecko marzył pan o karierze boksera czy koszykarza?

- To się zmieniało, bo przez pewien czas trenowałem też lekkoatletykę. Dopiero w wieku 20 lat postanowiłem, że zostanę bokserem. Wiem, że późno, lecz tak wyszło.

Pana rodzinny dom znajduje się w Sankt Petersburgu. To jedyne miasto, w którym mógłby pan mieszkać?

- Bardzo dobrze czułem się również w Norymberdze.

Nauczył się pan języka niemieckiego?

- Nie mogę powiedzieć, że znam go biegle, ale rozmawiam i rozumiem, co się do mnie mówi w tym języku.

Kilkanaście miesięcy temu Adamek, o którym już rozmawialiśmy, spakował walizki i pojechał z całą rodziną do USA, aby tam kontynuować karierę bokserską. Pan postąpiłby podobnie?

- Nie, do Stanów Zjednoczonych nie wybiorę się. Tylko nie tam. W Niemczech podobało mi się i tam mógłbym zostać.

Rozmawiał: Radosław Gielo

CZYTAJ TAKŻE:

James Toney chce walczyć z Tomaszem Adamkiem

Tomasz Adamek wraca na ring

Dowiedz się więcej na temat: haye | bieganie | Wałujew | Tomasz Adamek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama