Walka mistrza świata nie mogła skończyć się dobrze. Tragedia wstrząsnęła światem sportu
Boks to dla wielu kibiców jedna z najpiękniejszych dyscyplin sportu. Wymaga siły, wytrzymałości, szybkości, zwinności oraz koordynacji na bardzo wysokim poziomie. Jest jednak jednocześnie bardzo niebezpieczna, bo koniec końców celem uderzenia jest głowa przeciwnika, wrażliwe i delikatne miejsce na mapie naszego ciała. Niestety, kolejne uderzenie w karierze czasami staje się tym tragicznym. Tak było w przypadku mistrza świata Moisésa Fuentesa Rubio. Równo rok temu 37-letni bokser umarł po trzynastomiesięcznej walce o życie. Czy tej tragedii można było uniknąć?

Moisés Fuentes Rubio zostaje mistrzem świata
Moisés Fuentes karierę zawodową rozpoczął 31 maja 2007. Meksykanin większość walk odnotował w ojczyźnie. Były też walki w Filipinach, Japonii, Stanach Zjednoczonych czy na Kubie. Fuentes był zawodnikiem niższych kategorii wagowych. W 2011 roku został mistrzem świata WBO dywizji słomkowej (do 47,6 kg). Dwukrotnie skutecznie bronił pasa, by w 2013 zaatakować tytuł wyższej kategorii, junior muszej do 49 kg.
Już w marcu Fuentes zremisował z Donniem Nietesem, natomiast pół roku później pokonał Luisa de la Rosę w walce o tymczasowy pas organizacji WBO. To dla Meksykanina było jednak za mało. Walczył więc o pełnoprawne tytuły jeszcze czterokrotnie. Niestety bez powodzenia. Najpierw w wadze junior muszej przegrał rewanż z Nietesem. W 2016 roku poległ z Koseim Tanaką, a dwa lata później inny Japończyk, Daigo Higa znokautował go w pierwszej rundzie podczas walki o pas WBC kategorii muszej do 50,8 kg. Bezpardonowo rozprawił się z nim także poprzez nokaut Roman "Chocolatito" Gonzalez.
Tragedia podczas walki Fuentes - Cuellar
Meksykanin po ciężkich porażkach wycofał się ze startów. Cztery z pięciu przegranych walk, w tym dwa poprzez ciężkie nokauty sprawiły, że Fuentes odpoczywał od boksu przez trzy lata. W 2021 roku postanowił wrócić do ringu na pojedynek o tytuł dywizji supermuszej do 52,1 kg. W walce o mistrzowski pas orgzacji WBC Youth Silver jego przeciwnikiem był zaledwie 19-letni Cuellar. Wiek nie ma tu jednak znaczenia, ponieważ młody bokser miał już za sobą dwadzieścia pojedynków w zawodowym boksie. Według rankingu Boxreca był wtedy 26 zawodnikiem w swojej kategorii wagowej.
Dramat rozegrał się w szóstej rundzie. Po potężnym lewym sierpowym nastolatka Fuentes padł jak rażony gromem. Potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej, a z ringu wyniesiono go na noszach i przetransportowano do szpitala. W tym przeszedł operację usunięcia zakrzepu z mózgu. Ta się udała, ponieważ zabieg uratował mu życie, jednak po walce zawodnik zmagał się z poważnymi komplikacjami zdrowotnymi.
Smutny finał październikowej walki
Moisés Fuentes zmarł rok później pod koniec listopada. Konsekwencje nokautu były na tyle poważne, że życia boksera nie udało się uratować. Z kondolencjami pośpieszył prezydent WBC Mauricio Sulaimán, który w mediach społecznościowych napisał: "Dzięki Bogu, Moisés Fuentes spoczywa już w pokoju. To wojownik, który walczył do ostatniego oddechu. Składam kondolencje jego rodzinie i przyjaciołom, a zwłaszcza żonie, za jej nieopisaną miłość i poświęcenie w czasie tego trudnego roku".
Czy tej tragedii można było uniknąć? David Cuellar był młodszy o 16 lat, głodny sukcesów i bardzo ambitny. Pomimo młodego wieku trzynastokrotnie wygrywał swoje pojedynki przed czasem. Pięć poprzednich starć kończył przez nokaut lub techniczny nokaut. Wszystko to sprawia, że Cuellar stanowił olbrzymie, sportowe i przede wszystkim fizyczne wyzwanie dla starszego przeciwnika. Niestety dla Fuentesa także tragiczne. Zmarły rok temu Meksykanin stoczył 33 zawodowe walki, z których wygrał 25 (14 przed czasem), przegrał 7 i jedną zremisował.







![WTA Rzym: Kiedy i o której Iga Świątek gra z Elisabettą Cocciaretto? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MRABV4YIMOKQ0-C401.webp)





