Reklama

Reklama

Walka Mayorga - Mosley pod znakiem zapytania. Wszystko przez Dona Kinga

Sąd rozstrzygnie, czy planowana na 29 sierpnia rewanżowa walka Ricardo Mayorgi z Shane’m Mosleyem dojdzie do skutku. Wszystko przez... słynnego promotora Dona Kinga, który twierdzi, że Mayorga ma z nim ważny kontrakt. Pięściarz nie chce o tym słyszeć i podkreśla, że King okradł go kilka lat temu na ponad 20 mln dolarów!

Kilka dni temu King znany ze współpracy m.in. z Muhammedem Alim, Joe Frazierem czy Andrzejem Gołotą, wystosował pozew, w którym utrzymywał, że Mayorga jest z nim związany kontraktem. W związku z tym - zdaniem Kinga - planowana walka pięściarza z Nikaragui z Mosleyem nie może dojść do skutku.

Reklama

Słynny promotor utrzymuje, że Mayorga dogadał się z Amerykaninem za jego plecami, a tymczasem ewentualne starcie powinno być planowane we współpracy z agencją Kinga.

Pięściarz nie godzi się na taką argumentację kontrowersyjnego promotora i uważa, że King chce jedynie zabłysnąć w mediach i wywołać kolejny wielki skandal.

"Ta walka dojdzie do skutku. King może sobie gadać swoje bzdury, ale jego czas już dawno minął. On jest śmieszny. Chce po prostu przeszkodzić ludziom, którzy naprawdę osiągnęli sukces" - powiedział Mayorga w rozmowie z ESPN.

"Myślicie, że ukradł mi jeszcze za mało pieniędzy? Co on sobie wyobraża!?" - wściekał się popularny pięściarz.

"King ukradł mi ponad 20 mln dolarów za pojedynek z Oscarem De La Hoyą. Powiedział mi, że nic nie zarobiłem, a to była przecież najbardziej dochodowa walka 2006 roku!" - zakończył Mayorga.

Don King w przeszłości zasłynął z wielu skandali i kontrowersji. Z amerykańskim promotorem nie chcieli z tego powodu współpracować m.in. bracia Kliczko.

Dowiedz się więcej na temat: Ricardo Mayorga | Shane Mosley | Don King

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje