Reklama

Reklama

Walka Gołoty ustawiona przez mafię? Rusza proces

- Walka Andrzeja Gołoty z Michaelem Grantem była ustawiona przez mafię - tak przynajmniej twierdzi Janusz S. pseudonim "Masa", który po tym, jak został świadkiem koronnym, w serii swoich książek opowiada o kulisach działania mafii. Zdaniem bokserskiego eksperta, Andrzeja Kostyry, to bzdura.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Dzisiaj rozpoczyna się proces, który były pięściarz wytoczył najsłynniejszemu polskiemu świadkowi koronnemu.

- W moim odczuciu jest mitomanem, zmyśla - mówi o "Masie" Kostyra.

- Po pierwsze, mówiąc, że faworytem walki był Gołota, a to nieprawda, bo kursy na Granta były dużo niższe - wyjaśnia komentator boksu i dziennikarz "Super Expressu".

- Po drugie, rozmawiałem z "Pershingiem", który - zdaniem "Masy" - miał być mózgiem tej operacji. Przyznał mi, że postawił 70 tysięcy dolarów na Polaka i to po tym, jak wysłał osobę do Las Vegas, gdzie były najkorzystniejsze kursy - kontynuuje Kostyra.

Reklama

- Byłem świadkiem, jak "Pershing" był załamany po porażce Gołoty. Tak się nie zachowuje człowiek, który ustawia walkę - podkreśla.

- Wychodzi na to, że "Masa" robi wszystko, by wypromować swoją książkę - twierdzi Kostyra.

W listopadzie 1999 roku Gołota zmierzył się z Grantem w Atlantic City. Już w pierwszej rundzie Polak posłał rywala dwukrotnie na deski i wyraźnie prowadził na punkty. W dziesiątej rundzie, po nokdaunie, Gołota odmówił dalszej walki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje