Reklama

Reklama

Wach - Powietkin. Techniczny nokaut rozstrzygnął bój w Kazaniu

Mariusz Wach przegrał przez techniczny nokaut w 12. rundzie z Aleksandrem Powietkinem pojedynek stoczony na gali w Kazaniu. Rosjanin od początku walki miał miażdżącą przewagę, ale nie potrafił posłać Polaka na deski. O porażce Wacha zadecydowało głębokie rozcięcie pod okiem "Wikinga", które nie pozwoliło mu kontynuować pojedynku. Zapraszamy do obejrzenia znakomitych zdjęć z tego starcia!

"Wiking" nie padł na deski, ale starcie w Kazaniu i tak skończyło się nokautem - tyle że technicznym. Polak był tylko tłem dla lepiej dysponowanego i bardzo aktywnego rywala. Przyjął mnóstwo mocnych ciosów i krwawy bój zakończył z mocno naruszoną twarzą.

Oprawa pojedynku Wacha z Powietkinem była niezwykle efektowna. Polak wszedł na ring po tym, jak na ogromnym ekranie pokazany został film, na którym "Wiking" mówił: "Boks to bardzo poetycki sport. Dziś nie będzie miejsca na ciosy poniżej pasa. Tylko czysta gra".

Po chwili na potężnym telebimie ukazała się twarz Powietkina, który recytował wiersz Williama Ernesta Henley’a pt. "Invictus". 

Reklama

"Gdy chleb podają mi ręce wrogów, nie drżę przed nimi i nie płaczę. Choć los wymierza mi ciosy w głowę, krew spływa po uniesionym czole" - mówił Rosjanin.

CZYTAJ DALEJ

Pierwsze rundy pojedynku na gali w Kazaniu były w wykonaniu Polaka bardzo zachowawcze. Wach był nieco usztywniony, podszedł do rywala z dużym respektem. 

Powietkin tymczasem był wyraźnie dobrze dysponowany. Mimo niższego wzrostu i mniejszego zasięgu ramion "Sasza" odważnie szedł do przodu.

Kolejne minuty mijały, a dynamiczny i imponujący techniką Rosjanin wyglądał lepiej. 

Przy ogłuszającym dopingu kibiców, pięściarz urodzony w Kursku parł naprzód, a Polak nadal wyglądał bardzo przeciętnie. 

Wach był zbyt powolny, a dodatkowo coraz rzadziej kontrolował dystans lewym prostym.

CZYTAJ DALEJ

Polak tracił dużo sił, a Rosjanin nacierał. "Wiking" w swojej najlepszej akcji wieczoru przeprowadził jednak skuteczną kontrę i rozbił Rosjaninowi lewy łuk brwiowy.

Od tamtej pory Powietkin nabrał do Polaka więcej respektu i od piątej rundy nie boksował już zbyt odważnie. Nadal próbował skracać dystans i wykorzystywać sporą szybkość, ale wiedział, że Wach także dysponuje potężnym ciosem.

Huraganowy atak Rosjanin przypuścił w szóstym starciu, ale spokojny w defensywie "Wiking" zdołał go odeprzeć. "Sasza" ponownie zaatakował w końcówce rundy, a kombinacja lewy-prawy prosty z pewnością zrobiła wrażenie na Polaku.

Kibice na hali w Kazaniu się ożywili. "Dawaj, dawaj" - krzyczeli z narożnika sekundanci Powietkina, a pięściarz z Kurska wściekle atakował.

CZYTAJ DALEJ

Mijały kolejne minuty pojedynku. Wach był bierny, co natychmiast wytknął mu trener Piotr Wilczewski. 

"Kiedy stoisz w ringu, to przegrywasz. Jeśli nie uwierzysz w to, że możesz wygrać, to się źle skończy. Idź do przodu" - krzyczał szkoleniowiec Polaka.

"Wiking" nadal jednak nie potrafił narzucić Powietkinowi swoich warunków. 

To Rosjanin poczynał sobie na ringu coraz odważniej. Bił kombinacjami, skracał dystans, uwalniał się z klinczów, w które próbował go wciągnąć rywal.

Już po ósmej rundzie jasne było, że Polak tego pojedynku nie wygra na punkty...

CZYTAJ DALEJ

Sytuacja Wacha była coraz gorsza. Po dziesiątej rundzie widać było, że Polak skupia się raczej na tym, by dotrwać do końca pojedynku, niż zaszkodzić rywalowi. 

A Powietkin? Wciąż parł do przodu i szukał sposobu na powalenie potężnego "Wikinga".

Rosjanin nie rzucił co prawda Polaka na deski, ale w 12. rundzie sędzia Jay Nady przerwał pojedynek, bo rozcięcie pod okiem Wacha było zbyt głębokie i nie pozwoliło mu kontynuować walki.

Zakrwawiona twarz "Wikinga" mówiła wszystko. Polak nie miał w tej walce szans, by zagrozić lepiej dysponowanemu rywalowi. "Sasza" zwyciężył w pełni zasłużenie.

CZYTAJ DALEJ

Dzięki pokonaniu Mariusza Wacha, Aleksander Powietkin zachował pas WBC Silver wagi ciężkiej. 

Rosjanin wciąż ma nadzieję na to, że wkrótce dostanie szansę walki z "pełnoprawnym" czempionem królewskiej dywizji - Deontayem Wilderem.

Dla Polaka - legitymującego się przed pojedynkiem z Powietkinem bilansem 31-1-0, 17 KO - to dopiero druga porażka w zawodowej karierze. 

Powietkin zwyciężył natomiast po raz 30. Rosjanin ma na koncie 22 nokauty, przegrał tylko jedną walkę.

Warto podkreślić, że gala w Kazaniu była znakomicie zorganizowana, a kibice zgromadzeni w hali Basket-Hall Arena zachowywali się z wielką klasą. 

Po pojedynku Rosjanie nagrodzili Mariusza Wacha brawami, zachowywali się także kulturalnie podczas odgrywania polskiego hymnu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje