Reklama

Reklama

Wach - Powietkin. Albert Sosnowski: Obaj pamiętają ciosy Kliczki

W środę (ok. godziny 19.15) Mariusz Wach zmierzy się w Kazaniu z Aleksandrem Powietkinem. - Mariusz przetrwał 12 rund bombardowania Władimira Kliczki. Powietkin trzy-cztery razy leżał na deskach. Pytanie, jaką ci pięściarze zachowali odporność po ciosach Ukraińca – zastanawia się Albert Sosnowski, były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

Interia: Mariusz Wach zmierzy się w Kazaniu z piekielnie mocnym Aleksandrem Powietkinem. Ma szanse na zwycięstwo?

Albert Sosnowski: - Faworytem jest Powietkin. W przypadku Mariusza najważniejsze jest nastawienie do walki. Jeśli dobrze przepracował okres przygotowawczy, może liczyć na przyzwoitą walkę. Nie będzie miał dużej presji, może spokojnie podejść do tego pojedynku. Jeśli tak będzie, może dać kibicom dobrą walkę.

Przygotowania Wacha stały na wysokim poziomie. Miał też znakomitych sparingpartnerów - Tomasza Adamka i Wiaczesława Głazkowa. Wydaje się, że dobrze przepracował ten okres.

Reklama

- Mariusz wszystko podporządkował tej walce. Zrezygnował z występu podczas Polsat Boxing Night w Łodzi z Marcinem Rekowskim. Miał też znakomitych sparingpartnerów, bo przecież sparował z Tomaszem Adamkiem, a już pod koniec także z mocnym Wiaczesławem Głazkowem, ale też innymi dobrymi bokserami. Przekonuje, że jest świeży i szybki. Jeśli tak jest faktycznie, to ma jakieś szanse na sukces.

Z tyłu głowy może mu siedzieć to, co kilka lat temu Powietkin zrobił z Andrzejem Wawrzykiem [Polak przegrał w fatalnym stylu, przez nokaut w 3. Rundzie - przyp. red.]?

- Nie. Zupełnie to nie siedzi w głowie Mariusza, bo gdyby tak miało być, to mógłby nie wychodzić do ringu. Trzeba jednak powiedzieć jedno - Powietkin jest lepszy. Bije piekielnie mocno. Ostatnio wywrócił już w pierwszej rundzie Mike’a Pereza. Od maja jednak nie boksował. Liczy na łatwe łupy, bo szykuje się na Deontaya Wildera czy Władimira Kliczkę.

Wach zna jednak słabe strony Powietkina.

- Mariusz kiedyś sparował z Powietkinem, walczył z nim też na turnieju Feliksa Stamma. Wie, czego się po nim spodziewać.

Dla obu pięściarzy walki z Kliczką były chyba najważniejszymi momentami w karierach. Który z nich, pana zdaniem, zaprezentował się przeciwko Ukraińcowi lepiej?

- Mariusz przetrwał 12 rund bombardowania Kliczki. Powietkin 3-4 razy leżał w starciu z nim na deskach. Pod koniec był zresztą bliski zwycięstwa, bo tak ułożyła się ta walka. Pytanie, jaką obaj pięściarze zachowali odporność po ciosach Kliczki, bo robią one na każdym niesłychane wrażenie. Mariusz walczył od tego czasu z zawodnikami słabszymi, którzy nie mogli go porządnie przetestować. Powietkin ma w swej historii pięściarzy, którzy bili mocniej. Zobaczymy, który z nich jest mniej zniszczony ringowymi wojnami.

Wach nigdy w karierze nie leżał na deskach. Kilka mocnych ciosów Powietkina może go powalić?

- Trudno znaleźć argument na to, by Mariusz odniósł sukces. Na punkty będzie mu bardzo ciężko. Nie ma też nokautującego ciosu. Jedyna szansa to chyba szybkość i mobilność. Jeżeli w którymś momencie Mariusz odczuje cios Powietkina i zaliczy nokdaun, to pewnie odpuści tę walkę i przegra przez nokaut. Nigdy go to przecież nie spotkało.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje