Artur Gac, Interia: Mnie już trochę zaczyna brakować słów, żeby nazwać to wszystko, co…
Przemysław Saleta: - Ja doskonale pana rozumiem.
Usyk sobotnią walką potwierdził, że jest pięściarzem z innej galaktyki, otwiera się w nowym oknie.
- Akurat ta walka z Danielem Duboisem, moim zdaniem, była najlepszą walką Usyka w wadze ciężkiej.
Z kilku względów?
- Tak. Po pierwsze ze względu na przygotowanie. On jest trochę większy, widać, że jest też silniejszy, a mimo wszystko została mu szybkość, refleks i mobilność. A gdy do tego dochodzi jeszcze taka naturalna siła, wynikająca z dorośnięcia do wagi, to efekt jest taki, jak widzieliśmy. A druga rzecz jest taka, że tak naprawdę styl Duboisa mu leży, bo to co chciał zrobić Anglik, czyli go zdominować i próbować boksować bardzo agresywnie, Usykowi pasuje. On bezwzględnie wykorzystuje każdy błąd przeciwnika, bo wystarczy, że ktoś jest odrobinę wolniejszy, i nawet nie mówię tu o błędach technicznych, on go od razu karci. Wobec tego tak naprawdę rozmiar nie ma tu znaczenia. Dlatego też gdy na przykład Tyson Fury boksował w pierwszej walce bardzo defensywnie na tylnej nodze, wtedy Usykowi szło trochę trudniej, bo jednak jak on musi skrócić dystans i przejść przez długie ręce Fury'ego i jeszcze go sięgnąć, to jest to dużo większy problem niż kiedy Dubois sam przychodzi i prosi się o to, żeby zostać skarconym.
Nie mam wątpliwości, że Joshua zrobił postęp od ich pierwszej walki w 2023 roku we Wrocławiu, trzy kolejne zwycięstwa udowodniły, że stał się być może swoją najlepszą wersją. Problem jego polegał na tym, że Usyk jeszcze lepiej odrobił pracę domową, czyli pokazał, że po prostu jest geniuszem.
- Usyk dzięki temu, że umie wszystko, to właściwie jest w stanie przygotować taktykę na każdego przeciwnika. A dodatkowo ma taką umiejętność i dużą inteligencję ringową, że potrafi się dostosować jeśli jest jakiś problem. Wtedy natychmiast się adaptuje, ale właśnie to wynika z tego, że umie wszystko.
Otóż to, na każdą sytuację jest w stanie zareagować.
- Ja nie wątpię, co pan powiedział, że Dubois jest lepszym zawodnikiem niż dwa lata temu, no bo jednak systematycznie walczył, trenował i właściwie wchodzi w swój prime w wadze ciężkiej. Tylko prawda jest taka, że można być najsilniejszym człowiekiem na siłę na świecie, tylko trzeba mieć jeszcze umiejętność, żeby tę siłę wykorzystać. A z tym był problem. Dubois, jak na wagę ciężką, jest zawodnikiem bardzo dobrym technicznie, nie ma co do tego wątpliwości. Niemniej jednak to nie jest ten poziom, co Usyk.
Dubois jest lepszym zawodnikiem niż dwa lata temu, no bo jednak systematycznie walczył, trenował i właściwie wchodzi w swój prime w wadze ciężkiej. Tylko prawda jest taka, że można być najsilniejszym człowiekiem na siłę na świecie, tylko trzeba mieć jeszcze umiejętność, żeby tę siłę wykorzystać
Ta walka kapitalnie pokazała, jaka jest różnica między Usykiem, a na przykład byłym mistrzem świata, Anthonym Joshuą. "AJ" miał Duboisa na widelcu, zamroczonego, ale bez głowy poszedł na "wybitkę", co wykorzystał wczorajszy rywal Ukraińca. A co zrobił Usyk? Po tym, jak miał rywala na deskach, doskoczył do niego ofensywnie, ale tak cały czas była analityczna walka. Trafił prawym, odchyleniem tułowia przepuścił cios Brytyjczyka, po czym dobił go potężnym lewym sierpowym. To był moim zdaniem najbardziej spektakularny nokaut w wydaniu Usyka.
- Moim zdaniem, jak już powiedziałem, to była najlepsza walka Usyka. W wadze ciężkiej na 100 procent, ale wydaje mi się, że w ogóle. To, co teraz powiem, jest trochę sprzeczne, bo była to na pewno jedna z najlepszych walk o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej, naprzeciw siebie stanęło dwóch bardzo dobrych zawodników, ale jednocześnie jeden z nich jest "tylko" bardzo dobry, a drugi jest geniuszem. Zarazem aż strach użyć takiego słowa, ale w gruncie rzeczy to była deklasacja Duboisa przez Usyka. Bo tak naprawdę Usyk przegrał połowę trzeciej rundy, tylko i wyłącznie. A całą resztę wygrał. Zaczął boksować w tej walce jeszcze szybciej, być może dlatego, że to rewanż, więc nie potrzebował czasu, żeby adaptować się do stylu Duboisa. Z mojego punktu widzenia to była dominacja. Zresztą przed tą walką obstawiałem, że Usyk wygra przed czasem, tylko myślałem, że w drugiej połowie walki, bo zakładałem, że ciosy muszą się kumulować. Natomiast Anglik już wcześniej przyjął dużo prawych prostych, bardzo sztywnych, które oczywiście też poczuł. Później doszły lewe, a tego ostatniego sierpa już nie ustał. Zderzenie sił było tak duże, że nie miał prawa tego ustać.
A może i by miał prawo pod koniec wyliczania wstać i spróbować podjąć jeszcze jedną próbę…
- On był złamany psychicznie tak samo, jak w pierwszej walce.
Zgoda, ale dodałbym, że do piątej rundy został totalnie wycieńczony tempem, jakie od początku walki narzucił Ukrainiec. Przecież on łapał powietrze, jak wyciągnięty z wody wieloryb. Usyk kompleksowo go zajechał.
- No tak, nikt inny w ten sposób nie boksuje w wadze ciężkiej. U Usyka nieprawdopodobne z mojego punktu widzenia jest łatwość zadawania ciosów seriami. On nie wkłada nawet specjalnie siły w ciosy. Te, które chce uderzyć mocno, to oczywiście uderza mocno, ale tak normalnie to jeśli on robi unik przed lewym prostym i jest w zasięgu, to odpowiada tak jakby od niechcenia trzema-czterema ciosami. A jak stoisz naprzeciwko, to tak naprawdę nie wiesz czy to będzie lekki cios, czy mocny. Więc reagujesz i spinasz się, żeby przyjąć ten cios tak samo mocno, co zabiera mnóstwo sił.
Z jednej strony Usyk to na pewno geniusz, ale jednocześnie wszystko to cały czas popiera nieprawdopodobną etyką pracy.
- Tak jest, to jest nieskończona praca. Jak prześledzi się całą jego karierę, jest to praca od samego początku.
Będący w jego sztabie dr Jakub Chycki też podkreśla, że jest to unikalna jednostka, zdolna do nieustannego przesuwania swoich granic i limitów. Ma też w sobie coś takiego, co przyświeca tylko wybitnym jednostkom, że nie nasyca się tym, co już ma, tylko nie chce stracić tego, co ma.
- Ale to tak naprawdę jest mental. Oczywiście Usyk nie jest jakoś strasznie stary, ale 38 lat w jakimkolwiek sporcie zawodowym, to wiek co najmniej zaawansowany. Natomiast on wyróżnia się przede wszystkim na tle innych pięściarzy wagi ciężkiej pracą nóg, koordynacją, ale on trenuje wszystko. Nawet szerokość kąta widzenia, totalnie wszystko. To jego żonglowanie, poczucie równowagi…
Coraz dłuższe wstrzymywanie oddechu pod wodą…
- Jeśli chcesz to wszystko trenować, to musi ci to zajmować mnóstwo czasu. I to jest jedna rzecz. A dwa, żeby wejść na ten poziom, musisz to robić przez bardzo długi czas, stopniowo zwiększając obciążenia, bo inaczej organizm nie wytrzyma. Więc to jest efekt z jednej strony talentu i predyspozycji do sportu, a do tego ciężkiej pracy i cierpliwości do tego wszystkiego i mentalności na zasadzie, że nie odpuszczasz. To nie jest łatwe, bo właściwie jak ma się zmotywować facet, który już zrobił wszystko i we wszystkim?
Ja widzę dwie takie motywacje, przy czym o jednej mówi niewiele, a drugiej sporo. Według mnie chce utrzymać unikalny status niepokonanego pięściarza na zawodowstwie. A po drugie jego identyfikacja z żołnierzami Ukrainy. Podkreśla, że zwycięstwami chce dodawać im animuszu i wiary, że jako państwo są zdolni do wygrania.
- Jako że zawodowo także zajmuję się motywowaniem ludzi, to moim zdaniem pozytywną motywację do czegokolwiek można znaleźć wszędzie. To bardzo indywidualna sprawa. Na takiej zasadzie, że jednego motywuje wiara bliskich w jego sukces, a innego motywuje brak wiary bliskich w czyjś sukces. Do tego to, co pan powiedział o Ukrainie, Usyk jest w specyficznej sytuacji, bo stał się jakby znakiem rozpoznawczym Ukrainy. I wie, że mnóstwo osób w Ukrainie, czy na froncie, czeka na informacje o jego sukcesie, więc ma skąd czerpać moc i motywację. Motywacja jest obok nas, tylko trzeba na nią w odpowiedni sposób spojrzeć i wykorzystać.
Promotor numer 1 w boksie Turki Al-Sheikh zamarzył sobie, że kolejnym rywalem dla Usyka mógłby być Moses Itauma, młody i groźny wilk wagi ciężkiej. A może w tym momencie jedynym pięściarzem, z uwagi na styl, będący największym wyzwaniem dla Ukraińca wciąż pozostaje Tyson Fury?
- Odpowiadając na to pytanie zacznę od kwestii, której pan nie zawarł. Bo nawet dzisiaj zastanawiałem się, z kim mógłby walczyć. Spojrzałem na ranking 20 najlepszych zawodników wagi ciężkiej na świecie, choć zapewne będzie walczył z Josephem Parkerem, któremu to się należy. Trochę problemów mógłby mu sprawić Agit Kabayel ze względu na szybkość i ciosy na dół, w których jest specjalistą, ale tak naprawdę nie są to zawodnicy z bardzo dużymi nazwiskami, tak jak Fury czy Joshua. A teraz a propos Itaumy. To na pewno zawodnik z ogromnym talentem, bardzo szybko się uczy, z bardzo szybkimi rękoma i nogami. Na pewno rozwija się szybciej i szybciej kończy swoich przeciwników niż ktoś by mógł przewidzieć.
- Najbliższy rywal Itaumy, czyli Dillian White na pewno będzie jakąś weryfikacją, bo jednak walczył o mistrzostwo świata, ociera się o Top 10 i ma mnóstwo doświadczenia, a do tego jest silny. Na ten moment Itaumie chyba brakuje jeszcze trochę doświadczenia, no bo Usyk jest po prostu z innej bajki, ale za rok lub półtora to kto wie. Tylko nie wiadomo, czy Usyk będzie wtedy jeszcze boksował. Uważam, że Usyk jest jednym z najlepszych mistrzów świata kategorii ciężkich w historii. Dodatkowo na jego plus działa również to, że pomijając wszystkie zwycięstwa, musi jeszcze przeskoczyć niedostatek warunków fizycznych, bo to nie jest naturalny ciężki, więc to bardzo doceniam.
- Oglądając tę walkę szczerze powiedziawszy nie mogłem uwierzyć, że można tak boksować w kategorii ciężkiej, bo ja czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem. Znam uczucie w ringu, jak boksujesz z kimś, kto jest od ciebie szybszy, nietypowy i po prostu jesteś sfrustrowany, bo masz jeszcze mnóstwo siły, ale nie możesz jej wykorzystać
Został nam jeszcze "Król Cyganów".
- Właśnie, teraz co do Fury'ego. On boksował już dwa razy z Usykiem. Oczywiście to co Fury gada, to jest jedna rzecz i w gruncie rzeczy nie wiadomo, czy on sam w to wierzy. Brytyjczyk obie te walki przegrał, każda z nich była w miarę wyrównana, natomiast w obu zawalczył inaczej. Za pierwszym razem bardziej defensywnie, za drugim postawił trochę na ofensywę. Nie wygrał ani jednej, ani drugiej i nie widzę co mógłby wymyślić trzeciego, żeby wynik takiej walki był inny. Więc jest to trochę bez sensu, a poza tym osobiście jestem trochę zmęczony tym gadaniem Fury'ego w klimacie influencerskim, żeby o nim tylko gadano. Oczywiście taki pojedynek przełożyłby się na zainteresowanie boksem, bo Fury generalnie budzi zainteresowanie. Natomiast myślę, że warto docenić czysto pięściarskie walory Usyka, bo to jest naprawdę niesamowite.
Przecierał pan wczoraj oczy?
- Oglądając tę walkę szczerze powiedziawszy nie mogłem uwierzyć, że można tak boksować w kategorii ciężkiej, bo ja czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem. Można krzyczeć do Usyka przed walką, a później jak się wchodzi z nim do ringu, to…
W przenośni: się beczy.
- Powiem szczerze, że Duboisa zrobiło mi się szkoda już w pierwszej rundzie, gdy przyjął dwa sztywne lewe proste. Usyk bije tak od dołu pod ręką, tego rywal nawet nie widział. Znam uczucie w ringu, jak boksujesz z kimś, kto jest od ciebie szybszy, nietypowy i po prostu jesteś sfrustrowany, bo masz jeszcze mnóstwo siły, ale nie możesz jej wykorzystać.
Rozmawiał Artur Gac
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl















