Ukrainiec potwornie znokautował Polaka. Medycy w akcji, groza na oczach tłumu
Dramatyczny przebieg miała walka w kategorii półciężkiej (do 79,4 kg), w której zmierzyli się Maksym Miszczenko i Rafał Dudek. Dopiero co żyliśmy strasznymi scenami z udziałem Michała Soczyńskiego, a teraz znów powiało podobną grozą. W trzeciej rundzie doszło do wstrząsającego nokautu, po którym publiczność zamarła, a na ringu pojawili się medycy, by udzielić pomocy Dudkowi. Ukrainiec bardzo się przejął, klękając przed Polakiem, a po chwili, po huśtawce nastrojów, uklęknął ponownie...

Już przed walką było wiadomo, że 33-letni Miszczenko (11-3-1, 6 KO) będzie zdecydowanym faworytem w konfrontacji z 41-letnim Dudkiem. Oto bowiem dużo młodszy pięściarz, w sile wieku, stanął naprzeciwko weterana, który nie dość, że ma małe doświadczenie zawodowe (3-3-1, 2 KO), to jeszcze wygrane przeplata porażkami.
Nokaut i chwile grozy. Oto co stało się z Polakiem Dudkiem
Pojedynek na gali MIRRA Rocky Boxing Night w Sopocie, w ramach meczu pomiędzy dwiema grupami promotorskimi - właśnie Rocky i Babilon Promotion, rozpoczął się pod dyktando Ukraińca. Ten był szybszy, dobrze balansował tułowiem i coraz bardziej się rozkręcał.
Niestety po wszystkim było już w trzeciej rundzie. Najgorsze, że doszło do bardzo ciężkiego nokautu. Dudek zainkasował kombinację, składającą się z trzech ciosów. Najpierw na jego głowie wylądował prawy, następnie Miszczenko wystrzelił lewym i w serii znów do celu doprowadził mocny prawy.
To ostatnie uderzenie bezwładnie rzuciło na deski Dudka. Wyłożył się jak długi i w ogóle się nie poruszał. Jako żywo wróciły wspomnienia do niedawnego pojedynku na innej gali, gdzie dramat przeżywali najbliżsi Michała Soczyńskiego. Wezwani na ring zostali medycy, którzy po chwili pojawili się przy poszkodowanym, rozłożyli aparaturę i zaczęli udzielać mu pomocy.
Na widowni zapanowała cisza jak makiem zasiał i nie wiadomo było, co będzie dalej. Komentatorzy spekulowali, że być może konieczne okażą się nosze. Na szczęście po kilku minutach rozległy się brawa, bo Dudek zdołał stanąć o własnych siłach. Być może nie wiedział do końca, gdzie się znajduje, ale strach przed najgorszym w tym momencie minął.
Z kolei przestraszony Miszczenko mógł odetchnąć z ulgą i przystąpić do zrealizowania planu, który przygotował jeszcze przed pojedynkiem. Antenę Polsatu Sport wykorzystał do tego, aby uroczyście, klękając na środku ringu, oświadczyć się swojej wybrance. Ta mocno się wzruszyła, ale nie rozczarowała swojego ukochanego - odpowiedziała "tak".









