Gdy gruchnęła wiadomość, przekazana przez samego Ołeksandra Usyka, środowisko bokserskie było w szoku. Przecież tyle co, kończąc bój z Rico Verhoevenem, dał nadzieję na konfrontację obowiązkowemu pretendentowi Agitowi Kabayelowi, który legitymował się tymczasowym pasem mistrza świata federacji WBC, chwilę wcześniej szybko rozprawiając się z Damianem Knybą.
Usyk zaszokował świat. Przemysław Saleta ma swoją teorię
W gruncie rzeczy Usyk wsłuchał się w głos swojego wieloletniego menedżera, który jakiś czas temu niespodziewanie zniknął z jego teamu, czyli Aleksa Krasiuka. Rodak parokrotnie nawoływał, by bliski mu sportowiec zakończył karierę, wszak wszystko już zdobył. Decyzja niepokonanego pięściarza nie jest zatem pełną odpowiedzią na te sugestie, ale coś wielkiego bezpowrotnie się skończyło.
Usyk zwakował, czyli mówiąc bardziej zrozumiałym językiem, zrzekł się wszystkich mistrzowskich pasów wagi ciężkiej. Wielu uważa, osobiście też jestem w tym gronie, że Ukraińcowi najbardziej oczy otworzył wymagający przebieg walki bokserskiej z kickbokserem Verhoevenem, w której do końca musiał się natrudzić.
Nieco inną optykę w rozmowie z Interią prezentuje Przemysław Saleta.
- Po walce z Rico obstawiałem, że ten pojedynek poszedł według scenariusza, który ułożył sobie Usyk. Ja tam nawet nie widziałem specjalnych złych intencji w jego uderzeniach. Dopiero pod koniec zaczął energiczniej boksować - twierdzi były mistrz Europy w królewskiej dywizji.
58-latek bez specjalnego zdziwienia przyjął także fakt, że niepokonany czempion rodem z Symferopola zdecydował się oddać wszystkie trofea. - Wręcz wydawało mi się, że scenariusz będzie właśnie taki, bo Usyk już nie potrzebuje tytułów. On już je wszystkie miał. Więc tak naprawdę wcale bym się nie zdziwił, gdyby jego ostatni taniec był jeszcze raz z Rico, a nie z Deontayem Wilder - po raz trzeci zaskakuje Saleta.
I ponowił optykę, że jego zdaniem pierwsza walka miała w pełni kontrolowany scenariusz przez Usyka. - Ale z punktu widzenia kibiców, szczególnie takich, którzy nie znają się na boksie, a są na przykład fanami kickboxingu, im może się wydawać, że ta walka była bardzo wyrównana. A była tak bardzo wyrównana, jak pozwalał na to Usyk - twierdzi.
Szkicując w rozmowie z byłym pięściarzem bieg zdarzeń i zakusy do pojedynku z Kabayelem, stwierdziłem, że walka z Holendrem moim zdaniem jednak pokazała Usykowi, że zaczyna odczuwać upływający czas. Niemiec byłby dla niego ogromnym zagrożeniem, podobnie jak Moses Itauma. Bo to byłaby szalona szarża, gdyby zdecydował się na walkę z niejako swoją młodszą wersją.
- Na pewno to już nie jest taki głodny Usyk, jak był. A ten głód ma w sporcie, nie inaczej jest w boksie, ogromne znaczenie. Druga rzecz jest taka, że nikt nie staje się coraz młodszy. Zresztą styl boksowania Usyka bardzo się zmienił. W ostatnich walkach, przykładowo z Danielem Duboisem, boksował zupełnie inaczej. Bardziej stanął na nogach, już tyle nie tańczył, ale też wzmocnił się fizycznie przez lata w wadze ciężkiej, w związku z czym był gotów podejmować wymiany - fachowo zwraca uwagę rozmówca Interii.
Usyk zaszokował świat. Saleta patrzy i nie wierzy. "Czegoś takiego jeszcze nie widziałem"
I zadał mi podchwytliwe pytanie.
- Tak szczerze powiedziawszy, gdyby był pan Usykiem, co jeszcze mogłoby pana zmotywować? Ma właściwie wszystkie pieniądze świata, więc może zrobić sobie show i zarobić przy tym kupę szmalu, a nie musi się ścigać oraz pokazywać z młodymi i głodnymi, takimi jak Itauma czy Kabayel. Pierwszy by mu na pewno nie pasował, ale ten drugi także, nie oszukujmy się - potwierdził nie tylko były pięściarz, ale także kickbokser.
Saleta: Usyk jest większy niż tytuły. Boks sprzedają nazwiska
Tak czy inaczej, decyzja o zwakowaniu wszystkich mistrzowskich pasów w gruncie rzeczy świadczy o mądrości i samoświadomości Usyka, bo nie chciałby w mocnej walce stracić trofeów. W tym sensie trudno doszukiwać się w tym posunięciu irracjonalności.
- Uważam, że to była dobra decyzja. Także dla boksu, bo wakujące pasy ożywią sytuację w boksie. Zaraz powiemy, że co to za mistrz Gasijew? Ale chodzi mi o to, że gdyby blokował tytuły i boksował z zawodnikami typu Rico spoza rankingu, to w ogóle nie miałoby żadnego sensu. A taki Itauma jest już w kolejce. I ja, na przykład, bardzo chętnie zobaczyłbym walkę Itauma - Dubois. To byłaby mega ciekawa potyczka - zaciera ręce Saleta.
Zdaniem naszego rozmówcy, ta świadoma decyzja Usyka otwiera wagę ciężką także w innym sensie. I szybko znajduje analogię. - Trochę mi to przypomina sytuację, jak Tyson Fury wygrał z Władimirem Kliczką, czym otworzył kategorię ciężką w takim znaczeniu, że wzbudził znacznie więcej zainteresowania. Przestało wiać nudą, że ciągle jest to samo i przewidywalnie. A Usyk tych tytułów nie potrzebuje. W zasadzie mam wrażenie, że jest większy niż tytuły - zaakcentował.
Jest w tym dużo prawdy, co nawet na końcu zaprezentował sam Ukrainiec. Prezydent WBC Mauricio Sulaiman robił dla niego wszystko, bo oczywiście na tym zarabiał, a finalnie Usyk pokazał, że ma prezydenta w poważaniu. 56-letni sternik World Boxing Council nagrał filmik, utyskując z wielkim zawodem, że o decyzji czempiona dowiedział się z mediów społecznościowych, a nie bezpośrednio od niego. Komentarz Salety do tego faktu jest krótki, ale wielce wymowny.
- Od kilkudziesięciu lat jest takie powiedzenie, że boks sprzedają nie tytuły, tylko nazwiska. I taka jest prawda.
Artur Gac, Interia
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl













