Reklama

Reklama

Tyson pogodził się z Atlasem po 30 latach

Wczorajszy debiut promotorski Mike'a Tysona oznaczał konfrontację "Bestii" z dawnym trenerem Teddym Atlasem, z którym nie rozmawiał od 30 lat.

16-letni Mike w wulgarny sposób zaczepiał krewną żony Atlasa, za co ten przyłożył mu broń do głowy i zagroził, że zabije go, jeżeli sytuacja się powtórzy. O całym zajściu dowiedział się Cus D'Amato, który podziękował Teddy'emu za współpracę. Miało to miejsce 30 lat temu.

Reklama

Wczoraj skruszony Mike podszedł do dawnego trenera i zapytał go, czy ten dalej ma mu za złe sytuację sprzed lat. Atlas przywitał się z Tysonem, panowie zamienili kilka słów i utonęli w przyjacielskim uścisku.

- Zachował się jak mężczyzna, cóż mogę powiedzieć. Podszedł do mnie, wysunął dłoń i zapytał, czy ją uścisnę. Powiedział też: "Nie jesteś już na mnie zły, prawda? Mam nadzieję, że nie". Zachował się jak dżentelmen - opisał całe zajście Teddy Atlas.

- Życie jest krótkie, staram się zadośćuczynić wszystkim - powiedział Tyson, przyznając przy okazji, jak ważną postacią był w jego życiu i karierze Atlas. - Cały czas wychodzę z dołka. Wiem, że umrę. Jeśli do tego czasu się nie poprawię, to znaczy, że jestem bezużyteczny. Mam w sobie wiele bólu i staram się go leczyć. To był element tego leczenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje