Reklama

Reklama

Tyson Fury: Żeby wygrać z Wilderem, muszę go znokautować

Tyson Fury (28-0-1, 20 KO) ma przed sobą prawdopodobnie jeszcze dwie tegoroczne walki zanim wyjdzie do rewanżu z Deontayem Wilderem (41-0-1, 40 KO). Anglik jest przekonany, że aby zrzucić Amerykanina z tronu WBC wagi ciężkiej, będzie musiał go znokautować.

W pierwszy dzień grudnia zeszłego roku "Król Cyganów" dwukrotnie wstawał z desek, ale zremisował z "Brązowym Bombardierem". Większość ekspertów widziało wtedy dość wyraźne zwycięstwo Brytyjczyka.

Reklama

- Przecież on wygrał każdą rundę poza tymi dwoma, gdy leżał na deskach - komentował na gorąco Mike Tyson.

I w takim przeświadczeniu żyje teraz Fury. Zanim jednak wyjdzie do rewanżu z Wilderem, najpierw 14 września w Las Vegas spotka się z Otto Wallinem (20-0, 13 KO), a prawdopodobnie jeszcze w grudniu zmierzy się u siebie w Anglii.

- Podczas zeszłorocznej potyczki z Wilderem popełniłem jeden duży błąd. Uwierzyłem, że zostanę uczciwie potraktowany i po prostu boksowałem. Teraz już wiem, że w rewanżu muszę znokautować Wildera. Na punkty nie dadzą mi wygranej. Pierwszą walkę wygrałem przecież wyraźnie. Wyboksowałem wtedy Wildera w każdej rundzie, poza tymi dwoma, gdy Wilder posłał mnie na deski. Było dziesięć do dwóch w rundach, a i tak nie dali mi zwycięstwa. Muszę więc nieco zmienić swój styl przy okazji rewanżu. Ale nie przeszkadza mi to, gdyż nigdy nie byłem tak silny fizycznie i mocno bijący jak teraz. Jestem przekonany, że to mi się uda i znokautuję Wildera w naszym rewanżu. Na milion procent - zapowiada Fury.

Dowiedz się więcej na temat: Tyson Fury | Deontay Wilder

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje