Reklama

Reklama

Tyson Fury: Wyrwę Kliczce serce

Nie na darmo na imię mu Tyson. Niczym słynny mistrz wagi ciężkiej Tyson Fury (25-0, 18 KO) w barwny sposób opisuje, co zrobi w walce rewanżowej z Władymirem Kliczką (64-4, 53 KO).

- Wyrwę mu serce i go nim nakarmię. Podam mu jego własne serce na talerzu. Wyrwałem mu je już w pierwszej walce, teraz je zje - stwierdził Anglik, który słynie z szokujących słów.

Mike Tyson, na którego cześć Fury otrzymał imię, w podobnym tonie wypowiadał się przed pojedynkiem z Lennoksem Lewisem. Amerykanin krzyczał, że wyrwie swojemu rywalowi serce i zje jego dzieci. Skończyło się na jednostronnej walce i nokaucie na Tysonie.

Tło pojedynku z 2002 roku było jednak zupełnie inne od tego, na którym rozgrywać się będzie rewanż Fury - Kliczko. Anglik raz już pokonał Ukraińca i jest teraz faworytem, choć nie brakuje też takich, którzy sądzą, że Ukrainiec zwycięży, jeśli tylko będzie bardziej aktywny niż w listopadzie na ringu w Duesseldorfie.

Reklama

- Nie ma znaczenia, jak będzie agresywny. I tak go spiorę - zapewnia mistrz.

Do rewanżu dojdzie 9 lipca w Manchesterze. Jeszcze niedawno Fury przekonywał, że to będzie jego pożegnalny pojedynek, ale teraz mówi już o potyczkach z innymi czempionami królewskiej kategorii - Amerykaninem Deontayem Wilderem (36-0, 35 KO) i swoim rodakiem Anthonym Joshuą (16-0, 16 KO).

- Nie chcę ich pasów, ale pozwolę im ze mną walczyć - powiedział.

Dodał, że zdecydowanie bardziej ceni Wildera niż "kulturystę" Joshuę. Podkreślił, że był przekonany, iż Amerykanin, posiadacz tytułu WBC, pokona Aleksandra Powietkina (30-1, 22 KO). Planowaną na 21 maja walkę z Rosjaninem trzeba było jednak przełożyć po tym, w organizmie pretendenta wykryto meldonium.

- Powietkin to karzeł. Wilder to mój człowiek - dopóki się z nim nie zmierzę - stwierdził Fury.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje