Reklama

Reklama

Tyson Fury wojuje z organizacją: To próby nękania

Nad Tysonem Furym (25-0, 18 KO) wciąż wiszą oskarżenia o rzekomy doping, choć tak naprawdę nigdy oficjalnie go o to nie oskarżono. Były już król wagi ciężkiej, który przymierzany jest do powrotu 8 lipca, zamierza walczyć na drodze sądowej z tymi, którzy go oskarżyli.

"W życiu nie brałem żadnych niedozwolonych środków" - zarzeka się były champion WBA/WBO/IBF.

"Ci ludzie mogą sobie mówić co zechcą, ale każdego z nich potem pozwę za to, co mi zrobili. Byłem poddawany testom od pięćdziesięciu do sześćdziesięciu razy, czasem trzy razy w tygodniu. Badano mi krew, mocz i nigdy nic nie wykryto. Jeśli więc wtedy wpadłem, to czemu mnie nie ukarano i nie zdyskwalifikowano? Nigdy nie doszło do spotkania z komisją i usłyszałem, że nie mam się o co martwić. Mija 15 miesięcy, a oni odbierają mi licencję" - wścieka się samozwańczy "Król Cyganów".

Ludzie organizacji UKAD (Brytyjska Organizacja Antydopingowa) złożyli mu nieoczekiwaną wizytę w piątek i przeprowadzili wyrywkowy test.

"Zapewne liczyli na to, że ich pogonię, przez co będą mogli mnie zawiesić. Ale pozwoliłem się przebadać, bo nie mam nic do ukrycia. Mimo wszystko uważam to za nękanie z ich strony" - dodał Fury.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne