Reklama

Reklama

Tyson Fury spędził weekend w celi

Tyson Fury (24-0, 17 KO), który oczekuje na walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z Władimirem Kliczką (64-3, 53 KO), spędził miniony weekend w więzieniu. Brytyjczykowi odebrano też na dwa miesiące prawo jazdy i ukarano grzywną w wysokości 400 funtów.

26-letniemu pięściarzowi postawiono zarzut przekroczenia prędkości w listopadzie ubiegłego roku w pobliżu Carrutherstwon w Szkocji. Fury przyznał, że złamał przepisy i jechał 90 mil na godzinę. Nie stawił się jednak osobiście przed sądem, w związku z czym wydano nakaz aresztowania.

Reklama

Ojciec i menedżer boksera, John Fury, wziął winę na siebie. Wyjaśnił, że jego syn zmienił adres zamieszkania i wezwanie przed sąd po prostu do niego nie dotarło. - Jako menedżer jestem odpowiedzialny za zajmowanie się tego typu sprawami - powiedział.

Dodał, że Tyson dużo podróżuje i potrzebuje prawa jazdy. Pięściarz zgromadził już jednak tyle punktów, że przez dwa miesiące będzie musiał sobie radzić bez samochodu. Po wyjściu na wolność powiedział: - Teraz już wiem, jak to jest być kryminalistą... na koszt rządu.

Dowiedz się więcej na temat: Tyson Fury | Władimir Kliczko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje