Tylko nokaut ratował Polaka w MŚ. Dwa liczenia i koniec. Obudziło się serce lwa
Trzy walki i trzy porażki - tak w czwartek zaczęły się mistrzostwa świata World Boxing dla reprezentacji Polski. A później na sam koniec wyszedł jeszcze Adam Tutak. Pięściarz z Sanoka, debiutant w wielkiej imprezie, po dwóch rundach był teoretycznie na straconej pozycji w walce z Hindusem Harshem Choudharym, przegrywał 18:20 u trzech arbitrów. I w minutę zmienił wszystko. Po dwóch liczeniach sędzia ringowy z Maroka zakończył pojedynek.

Chyba nie tak wyobrażali sobie fani polskiego boksu początek mistrzostw świata, choć trzeba też przyznać, że już samo losowanie drabinek było dla Biało-Czerwonych w wielu kategoriach mocno niekorzystne. W czwartkowej sesji dziennej najpierw poległa Oliwia Toborek, przegrała z wicemistrzynią świata z Turcji bardzo wyraźnie. Zresztą już po raz trzeci w karierze. A później w jej ślady poszedł Paweł Sulęcki.
Wieczorem nie powiodło się też Wiktorii Rogalińskiej, na sam koniec został jeszcze Adam Tutak. Jedyny w kadrze przedstawiciel Podkarpacia, zarazem debiutant na tego typu imprezie. W królewskiej wadze ciężkiej, gdzie jedna udana akcja może spowodować przejście z piekła do nieba. Albo w drugą stronę.
Tutak zaliczył w Liverpoolu tę pierwszą wersję.
MŚ w boksie. Liverpool wreszcie szczęśliwy dla Polaków. Adam Tutak w minutę zmienił wszystko
Rywalem Polaka był jego rówieśnik, też 23-latek, Harsh Choudhary z Indii. Zawodnik bez większego doświadczenia, za to dużo bardziej przekonujący w pierwszej fazie walki. Bardziej żywiołowy, choć bez wielkiej finezji. Polak zaś zmienił się obserwatora, a krótkie przebudzenie w połowie rundy nie sprawiło, by u któregokolwiek z arbitrów zasłużył na zwycięstwo.

Nieco lepiej było w drugiej rundzie, swobodny do tej pory Choudhary nieco się wycofał, Polak zaś ruszył na niego bardzo ostro. Tak ostro, że aż tchu mu za brakło. Sędziowie z Tajwanu i Egiptu orzekli tę rundę dla niego, ale trzech pozostałych widziało wyższość Azjaty. A to oznaczało, że zawodnik z Indii prowadził na trzech kartach 20:18. I awans miał na wyciągnięcie ręki. A my czekaliśmy, aż - jak to mówił ekspert Polsatu Krzysztof Kosedowski, wybitny niegdyś pięściarz, Tutak pokaże "serce lwa".
Polaka ratował nokaut, ewentualnie bardzo, ale to bardzo wyraźne wygranie ostatniej rundy, 10:8. A to zdarza się rzadko i raczej wtedy, gdy jednak obu bokserów dzieli spora różnica umiejętności. W wadze ciężkiej bywa inaczej, jeden cios potrafi odwrócić sytuację.
I ten cios zadał Polak, po 16 sekundach. Lewy sierp wylądował na twarzy rywala, sędzia Moufassir Said z Maroka od razu zaczął liczenie. - Na to czekaliśmy, to jest coś w rodzaju bramki Lewandowskiego - komentował Kosedowski.
Za moment Tutak poszedł za ciosem, po 50 sekundach tej rundy - i drugim lewym - arbiter znów liczył. A widząc, że Choudhary nie jest za bardzo świadomy, zakończył pojedynek.
23-latek z Sanoka awansował więc do drugiej rundy - tu jego rywalem będzie Irańczyk Amirreza Malekkhatabi, wicemistrz świata juniorów z Budvy z zeszłego roku. A później, jeśli Tutak wygra, już zapewne jeden z faworytów: medalista olimpijski z Paryża, były reprezentant Kuby, a dziś Hiszpanii - Enmanuel Reyes Pla.










![Kolejne zwycięstwo polskich siatkarzy. Tak pokonali Francję [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DTVJD94TSKF-C401.webp)

![F1: GP Belgii 2026. O której i gdzie oglądać wyścig? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000N1PSAI3XFDLUK-C401.webp)
