Tylko 3:2 dla Polki przed ostatnią rundą. Ta historia będzie miała ciąg dalszy
Barbara Marcinkowska wyszła na ring B w Rafain Palace Hotel & Convention Center zaraz po Anecie Rygielskiej, a ta rzutem na taśmę wywalczyła sobie miejsce w półfinale. Druga z zawodniczek z Torunia też miała trudne zadanie - jej rywalką była Niemka Leonie Mueller, triumfatorka zeszłorocznego Memoriału Feliksa Stamma. Marcinkowska broni zaś tytułu z Foz do Iguacu, po dwóch rundach prowadziła, ale tylko 2:1. Musiała w ostatnich minutach przekonać jednego z dwóch pozostałych sędziów.

Barbara Marcinkowska dopiero latem skończy 23 lata, ale już ma w dorobku worek pełen medali. Pięć tytułów mistrzyni Polski, wicemistrzostwo świata juniorek, kilka medali z młodzieżowych mistrzostw Europy, w tym niedawne złoto U-23 z Budapesztu. Czas na wielkie sukcesy seniorskie jeszcze przyjdzie, choć przecież jeden duży już ma w kolekcji. Rok temu w Foz du Iguacu wygrała Puchar Świata, była to wówczas jednak pewna niespodzianka.
W tym roku w Brazylii reprezentantka Polski wygrała swoją pierwszą walkę, dziś biła się o półfinał. Czyli już o strefę medalową. A walczyła z Niemką Leonie Mueller, która przecież ma w dorobku już kilka cennych osiągnięć. Rok temu wygrała w Warszawie Memoriał Feliksa Stamma, mający wtedy rangę zawodów Pucharu Świata. A później w Astanie dotarła do półfinału. W Liverpoolu nie dała jednak rady dostać się do strefy medalowej, podobnie zresztą jak Marcinkowska.
Puchar Świata w Brazylii. Barbara Marcinkowska na medalowej drodze. Polka broni tytułu
Dziś Polka zaczęła dość spokojnie, Niemka też wyraźnie obawiała się lewego prostego naszej zawodniczki. Ale już w ostatniej minucie pierwszego starcia ta czerwona rękawica Torunianki zaczęła lądować na głowie rywalki, na co entuzjastycznie reagował polski narożnik. Marcinkowska nie szła na żadną wymianę w zwarciu. Po pierwszym starciu prowadziła jednak tylko 3:2, choć już to było jakąś zaliczką.

Trener Tomasz Dylak długo w przerwie tłumaczył coś zawodniczce z Torunia, ta jednak zasadniczo swojej taktyki nie zmieniła. Wciąż nie była to jakoś specjalnie dynamiczna walka, ale zaczepne akcje Marcikowskiej zacznie częściej dochodziły celu. Gdyby te trzy minuty sędziowie wycenili inaczej niż dla Polki, można by mówić o dużej niesprawiedliwości. Tym bardziej, że celne ciosy Leonie stanowiły rzadkość.
I to zaskoczenie było, jednak "tylko" 3:2 dla Polki, arbiter z Australii tym razem postawił na jej rywalkę, a Estończyk - na Polkę. To oznaczało, że Marcinkowska prowadziła 2:1, a na dwóch kartach było 19:19. I to głosy tych dwóch sędziów - z Australii oraz Estonii - miały ostatecznie decydować o medalu. Polka potrzebowała jednego z nich.

Początek ostatniej rundy był trochę niepokojący, Niemka sprawiała wrażenie bardziej aktywnej. Później jednak Barbara już kontrolowała przebieg wydarzeń. I wygrała 4:1, kuriozalna zaś była karta punktowa brazylijskiej sędzi Michelle Burigo Paulo. Ona widziała tu triumf Mueller, ale nie łączy, a... w każdej rundzie. I trudno to nazwać inaczej niż skandaliczną ślepotą.
Barbara Marcinkowska (Polska) - Leonie Mueller (Niemcy) 4:1
Punkty sędziowskie: 30:27, 30:27, 29:28, 29:28, 27:30.
Rundy: 3:2, 3:2, 4:1.













