Reklama

Reklama

Trener Usyka: Głowacki to nie ta sama klasa

- Po prostu zrobił wszystko to, nad czym pracowaliśmy podczas przygotowań. Nawet na moment nie stracił kontroli nad walką - mówi zadowolony James Ali Bashir, który stał w sobotę w narożniku Ołeksandra Usyka (10-0, 9 KO), gdy ten wypunktował Krzysztofa Głowackiego (26-1, 16 KO), odbierając mu tytuł mistrza świata federacji WBO kategorii junior ciężkiej.

- Niektórzy mówią, że pierwsza połowa walki była równa, lecz nie zgadzam się z tym. Głowacki atakował, ale to nie jest ta klasa, co Usyk i został wyboksowany. Najważniejsze i zarazem najtrudniejsze było utrzymanie przez Aleksandra pełnej koncentracji przez cały pojedynek. Momentami chciał zaryzykować, jednak cały czas go przed tym powstrzymywałem. Głowacki próbował do samego końca, ale tyle razy przestrzelił, że po siódmej rundzie już coraz ciężej oddychał - uważa amerykański szkoleniowiec.

Reklama

W obozie "Główki" liczono, że ostry pressing w połączeniu z małym doświadczeniem zawodowym rywala sprawią, że Ukrainiec odda ostatnie minuty. Było wręcz odwrotnie i w ostatnich dwóch starciach tylko przypieczętował swój sukces.

- Niektórzy dziennikarze pytali, czy Aleksander jest gotów na dwanaście rund. Prawda jest taka, że on byłby gotowy nie tylko na dwanaście, ale również piętnaście czy dwadzieścia - przekonywał James Ali Bashir.

- Nie chcemy tracić czasu i gdyby to zależało ode mnie, najpierw ruszyłbym po pas WBC do Anglii, a następnie do Rosji po dwa kolejne. Nie interesuje mnie bronienie tytułu samego w sobie, chciałbym po prostu, żeby mój zawodnik zunifikował wszystkie pasy i został niekwestionowanym mistrzem w tym limicie - dodał Bashir.

Dowiedz się więcej na temat: Ołeksandr Usyk | Krzysztof Głowacki | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje