Reklama

Reklama

Trener Gołowkina woli teraz Szeremetę niż Alvareza

Od kiedy Johnathon Banks stanął w narożniku Giennadija Gołowkina (40-1-1, 35 KO), ten notuje serię 2-0, lecz boksuje poniżej oczekiwań. Banks stanowczo odrzuca pomysł walki z Saulem Alvarezem (53-1-2, 36 KO). Przynajmniej teraz.

Amerykański szkoleniowiec stał w narożniku kazachskiego króla nokautu w potyczkach ze Steve'em Rollsem (KO 4) oraz Siergiejem Derewianczenką (PKT 12). W tym drugim pojedynku "GGG" sięgnął po wakujący pas IBF wagi średniej. A władze federacji wyznaczyły mu obowiązkowego challengera w osobie Kamila Szeremety (21-0, 5 KO). I właśnie z Polakiem chce swojego podopiecznego zobaczyć Banks.

- Obóz "Canelo" chce już teraz tej walki, ale powiedziałem im "nie". Plan jest taki, by Giennadij najpierw spotkał się z Szeremetą, potem innym rywalem, a dopiero wtedy wyszedł do trzeciej potyczki z Alvarezem. Kiedy my byliśmy gotowi na dopełnienie trylogii, "Canelo" nam odmówił. Teraz on chce tej potyczki, ale my mamy zaplanowaną walkę z Szeremetą i odmówiłem rozmów na temat wrześniowego starcia - nie ukrywa amerykański szkoleniowiec, niegdyś jako zawodnik pretendent do pasa IBF należącego do Tomasza Adamka (nasz "Góral" zastopował go w ósmej rundzie - przyp. red.).

Niektórzy po starciu z Derewianczenką zaczęli powątpiewać w duet Gołowkin-Banks, ale ten drugi podchodzi do sprawy ze spokojem.

- Nie byłem fanem walki z Siergiejem Derewianczenką. Styl robi walkę i od początku wiedziałem, że będzie to powtórka z rywalizacji Gatti vs Ward. Gdybym mógł wybrać, wybrałbym na przykład starcie z Demetriusem Andrade. Bo Derewianczenko był dla nas niewygodnym przeciwnikiem. Styl robi walkę - dodał Banks.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje