Reklama

Reklama

Trener boksu Andrzej Gmitruk: W Rafała Kaczora warto inwestować

Rafał Kaczor odniósł dotychczas dwa zwycięstwa na zawodowym ringu. Zdaniem trenera Andrzeja Gmitruka jest zawodnikiem o dużym doświadczeniu wyniesionym z boksu amatorskiego, co powinno procentować w kolejnych pojedynkach. - W Rafała warto inwestować - ocenił.

Jego zdaniem Kaczor posiada wiele atutów wynikających zarówno z wrodzonych bokserskich uzdolnień i talentu, a także z wypracowanych przez lata na treningach umiejętności.

- To bokser ukształtowany i wszechstronny. Potrafi nieustępliwie i szybko atakować, ale też skutecznie bronić się i kontrować, co jest w cenie na ringach zawodowych - podkreślił.

Najbliższą walkę Kaczor stoczy 22 grudnia w Radomiu. - Prawdopodobnie będzie to jego ostatni pojedynek czterorundowy. Od wiosny zamierzamy stopniowo zwiększać liczbę rund i dobierać Rafałowi coraz mocniejszych przeciwników. Przed nim ciekawa kariera, ale czas nagli. Jeśli nie zabraknie mu determinacji, może po okresie adaptacji wśród profesjonalistów zajść wysoko - zaznaczył szkoleniowiec.

Reklama

Dodał, że liczy na sojuszników w prowadzeniu podopiecznego. - Wiele może pomóc jego ojciec, trener Zenon Kaczor, poza tym władze Wałbrzycha, a także dolnośląskie środowisko bokserskie. W tego zawodnika naprawdę warto inwestować.

Optymistą jest również Rafał Kaczor. - Liczę na kolejne zwycięstwa oraz na szybki marsz w górę w rankingach. Z dalszą karierą wiążę duże oczekiwania nie tylko z tego powodu, że chciałbym walczyć o pasy, ale również dlatego, że mam obowiązki wobec rodziny, która w przyszłym roku się powiększy. Sytuacja materialna była jedną z głównych motywacji obrania kursu na zawodowstwo - wspomniał ojciec 8-letniego Fabiana.

Wiele sobie obiecuje po przejściu do grupy Gmitruka. - Pan Andrzej jest moim trenerskim idolem, zaraz po tacie, któremu dotychczas zawdzięczam wszystko.

Najczęściej ćwiczy w klubie Kaczor Boks Team Wałbrzych, który prowadzi razem z ojcem. - Chodzę na zajęcia dziewięć razy w tygodniu po 1,5-2 godziny. Obecnie nastawiam się przede wszystkim na budowanie kondycji pod kątem zwiększenia liczby rund; sporo ćwiczę na siłowni. Powinno się to przełożyć na zwiększenie dynamiki i siły ciosu. Uczę się też lepiej rozkładać siły i nie zaniedbuję techniki - powiedział.

W klubie na wałbrzyskim Nowym Mieście trenuje z myślą o startach ok. 30 pięściarzy. - Z czeskiego Broumova przyjeżdża mistrz tego kraju w wadze piórkowej Jakub Suda. Ćwiczy ze mną indywidualnie. Dla mnie to duża satysfakcja, że zaufał mojemu doświadczeniu i fachowości - dodał.

Zaznaczył też, że ma ambicję zostać pierwszym polskim bokserem zawodowym, o którym będzie głośno z powodu zwycięstw w niższych wagach. - Obecnie walczę w kategorii piórkowej. Wielu Polaków próbuje szczęścia w cięższych wagach, ja odstaję od tej reguły, ale absolutnie nie mam kompleksów - zaznaczył.

Kaczora martwi jednak co innego. - Odczuwam presję czasu, który upływa nieubłaganie. Mam teraz 31 lat, ale nie czuję się bokserskim weteranem, bo wśród zawodowców walczy wielu starszych ode mnie. W boksie amatorskim niczego, oprócz doświadczenia, się nie dorobiłem, dlatego wszystkie siły i energię poświęcę na to, by daleko zajść wśród profi - oznajmił.

Jako amator siedem razy zdobywał tytuł mistrza Polski w wadze muszej i należy pod tym względem do grona najlepszych. Był mistrzem Unii Europejskiej i ćwierćfinalistą mistrzostw świata w Chicago, dzięki czemu pojechał na igrzyska do Pekinu. Odniósł kilka znaczących zwycięstw, m.in. w turnieju im. Feliksa Stamma i w Kaliningradzie. Na "rozkładzie" ma bokserów kubańskich.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje