Tragiczny wypadek na S19, Łukasz Różański trafił do szpitala. Wiadomo, co z jego zdrowiem
W piątek media obiegły informacje o tragicznym wypadku, do jakiego doszło na drodze ekspresowej S19. Zginęła jedna osoba, a do szpitala trafił Łukasz Różański, który znajdował się w innym samochodzie. Następnego dnia głos za pośrednictwem mediów społecznościowych zabrał sam bokser. I zdradził, jak się czuje.

Do wspomnianego wypadku doszło na trasie S19, a konkretnie w Trzebownisku w powiecie rzeszowskim. To tam po godz. 9 w piątek doszło do zderzenia trzech samochodów. 49-latek kierujący Hyundaiem jechał w kierunku Rzeszowa pod prąd i zderzył się z dwoma prawidłowo jadącymi autami - lawetą oraz Lexusem.
Następnie Hyundai wpadł na bariery oddzielające pasy ruchu, po czym auto zapaliło się. W wyniku zderzenia 39-letni kierujący Lexusem, z obrażeniami nie zagrażającymi życiu, trafił do szpitala
Niestety, 49-latek nie przeżył tego wypadku.
Media szybko obiegła informacja, że w wypadku brał udział też Łukasz Różański. 40-letni polski bokser trafił do szpitala, a w rozmowie z Interią promotor Tomasz Babiloński przekazał, że pięściarz przechodzi badania, ale jego życiu nic nie zagraża. Następnego dnia głos za pośrednictwem komunikatu opublikowanego na Facebooku zabrał sam zainteresowany.
Łukasz Różański zabrał głos po wypadku. Wiadomo, jak się czuje
Różański potwierdził, że brał udział w wypadku na S19 - doszło do niego w czasie, gdy pięściarz jechał na trening.
"Dzięki Bogu, nie odniosłem poważniejszych obrażeń czy złamań. Jestem bardzo mocno poobijany, posiniaczony i stłuczony. Czuję się jeszcze nie najlepiej, ale biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło to wręcz cud, że skończyło się 'tylko' na tym" - przekazał.
40-letni sportowiec dodał, że musi teraz dojść do siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, ale "daje sobie czas i kro po kroku wraca do siebie".
"Bardzo dziękuję za okazaną troskę, wsparcie. To dla mnie naprawdę wiele znaczy wiedzieć, że mam wokół siebie tak życzliwych ludzi" - podsumował.












