Tragedia w ringu, polski bokser zniesiony na noszach. Potworny nokaut
Tragicznie dla Michała Soczyńskiego zakończyła się walka wieczoru na gali KnockOut Boxing Night 42 w Chełmie. Nasz czołowy pięściarz, z którym grupa wiązała nadzieje, został niezwykle boleśnie zweryfikowany w starciu z Ramazanem Muslimowem (9-0, 6 KO). Polak był w nieprawdopodobnych opałach już w pierwszej rundzie i błędem nie byłoby zastopowanie pojedynku już w tym momencie. Obijany "Soczek" dotrwał do siódmej rundy, w której przyszedł opłakany nokaut i ring opuścił nieprzytomny na noszach.

Nigdy nie chcielibyśmy widzieć takich scen, jakie rozegrały się z udziałem 27-letniego Michała Soczyńskiego (11-1, 8 KO) podczas ostatniego, najbardziej medialnego pojedynku gali. Już "na papierze" było wiadomo, że Polaka czeka najtrudniejszy sprawdzian w karierze. Ale i stawka walki z Ukraińcem Ramazanem Muslimowem (8-0, 5 KO) była odpowiednia, bowiem w puli znalazł się pas WBC Baltic wagi junior ciężkiej. Naprzeciw siebie stanęło dwóch dotąd niepokonanych rywali, ale tylko jeden z nich opuścił ring o własnych siłach...
Michał Soczyński zdemolowany w ringu. Kto popełnił błąd?
Już premierowa runda była totalnym wstrząsem dla naszego pięściarza. Soczyński zebrał w niej potworne lanie i, prawdę powiedziawszy, wielu sędziów ringowych nie pozwoliłoby, aby ta walka wkroczyła w dalszą fazę. A ponadto jest także narożnik zawodnika, który również powinien stać na straży jego zdrowia i zawsze może rzucić ręcznik na ring.
Nasz pięściarz podnosząc się z desek wytrwał to okrutne lanie, ale był już dotkliwie poturbowany. Pokazał jednak gigantyczny charakter i sam z siebie ani myślał się poddać. W drugiej rundzie można było przez moment uwierzyć, ze jest w stanie odwrócić przebieg pojedynku, bo jako puncher także rzucił przeciwnika na deski. Jednak w trzeciej odsłonie to znów nasz zawodnik był w gigantycznych opałach.
Twarz Polaka była coraz bardziej pokiereszowana, w zasadzie pokryta ranami i krwią. Gołym okiem było widać, że liczenie na to, iż odmieni oblicze pojedynku, jest coraz mniej prawdopodobne i wielce ryzykowne. Zwłaszcza, że sam cały czas inkasował uderzenia. Proszenie się o tragedię nastąpiło w siódmej rundzie.
W tej odsłonie już dwa nokdauny pokazały, że nasz zawodnik pozostaje w ringu tylko siłą woli. A mimo to za każdym razem, gdy podnosił się z desek, sędzia Robert Gortat dopuszczał go do kontynuowania pojedynku. Muslimow poczuł, że ma szansę dopełnić dzieła i do potwornego nokaut użył prawego krzyżowego. To uderzenie wprost wyrwało z butów Polaka, który - z perspektywy odbiornika TV - nieprzytomny padł na matę ringu.
Od razu zrobiło się bardzo nerwowo, bo bezwładnie leżący pięściarz wymagał zaopiekowania. Po niedługiej chwili medycy przygotowali nosze i w ten sposób, przy panującej ciszy, wojownik został zniesiony z ringu. Niestety, potwierdziło się, że Polak stracił przytomność.
- Michał Soczyński odzyskał przytomność już w karetce - napisał na X Piotr Jagiełło, dziennikarz TVP Sport.
Oby wszystko skoczyło się bez najpoważniejszych konsekwencji, choć Soczyński stracił tego wieczoru mnóstwo zdrowia. Takie walki nierzadko, jeśli nawet nie dosłownie, to kończą kariery, łamiąc pięściarzy w warstwie mentalnej.












