Reklama

Reklama

Tony Bellew o walce z Mateuszem Masternakiem: Nie będziemy unikać ciosów

- Ani ja, ani on nie będziemy unikać walki, więc szykuje się trudna przeprawa. To walka z serii 50-50, bez wyraźnego faworyta. Będzie ciężko, lecz liczę na wygraną przed czasem w końcowych rundach - mówi Tony Bellew (25-2-1, 16 KO) na pięć dni przed pojedynkiem z Mateuszem Masternakiem (36-3, 26 KO) o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii cruiser.

Lubiący się pobić w ringu Anglik zagrał niedawno w filmie "Creed", będącym siódmą częścią serii o Rockym. Zrezygnował jednak z udziału w premierze filmu, bo jak twierdzi, Polak jest zbyt groźny, by móc sobie pozwolić na przerywanie obozu choćby na dzień.

- To było świetne doświadczenie. Kila razy zjadłem kolację ze Sly'em (Stallone) i fajnie sobie porozmawialiśmy o boksie. Ten facet wie więcej o tej dyscyplinie niż by można było się spodziewać, szczególnie o historii boksu. Ten film będzie znacznie bardziej realistyczny i prawdziwszy niż poprzednie części, zaś Michael B. Jordan okazał się świetnym aktorem. Ludzie dostrzegą go po tym filmie i docenią. Praca z tymi wszystkimi aktorami była dla mnie prawdziwym honorem i zaszczytem - wspomina swoje chwile na planie "Bombowiec" z Liverpoolu.

Reklama

- Przede wszystkim jestem jednak pięściarzem i na tym skupiam się najbardziej. Jeśli wygram z Masternakiem w dobrym stylu, będę jednym z najlepszych na świecie. Czuję się gotowy na każdego z panujących mistrzów. Victor Ramirez miał od nas ofertę na wypłatę życia, a mimo wszystko jej nie przyjął. Muszę więc wywalczyć sobie taką szansę sam w ringu. Tytuł mistrza Europy powinien mnie wywindować do czołowej piątki wszystkich federacji. Nie wierzę, by Lebiediew, Ramirez, Drozd czy Głowacki byli w czymś lepsi ode mnie - dodał Bellew.

Dowiedz się więcej na temat: boks | Tony Bellew | Mateusz Masternak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje