Reklama

Reklama

Tony Bellew: Mógłbym pokonać Warda na dwa sposoby

Tony Bellew (30-2-1, 20 KO) tuż po drugiej wygranej nad Davidem Hayem zapowiedział, że do powrotu na ring skłoni go tylko możliwość walki z kimś z absolutnego światowego topu. Na celowniku "Bombera" jest przede wszystkim Andre Ward (32-0, 16 KO), który zdaniem Brytyjczyka wbrew ostatnim deklaracjom wróci jeszcze między liny.

Wprawdzie sam Ward ucinał ostatnio w mediach wszelkie spekulacje na temat ewentualnego starcia z Bellewem, jednak pięściarz z Liverpoolu wierzy, że uda mu się skłonić zawodnika ze Stanów Zjednoczonych do stoczenia kolejnej dużej walki.

"Ward chciał kiedyś walczyć w wadze cruiser, więc zobaczymy. Nie uważam, by on tak naprawdę kiedykolwiek przeszedł na emeryturę. Z tego co wiem ciągle pozostaje w treningu, a raz w tygodniu toczy sparingi. Boks to taka gra, z której trudno odejść, wiem to z własnego doświadczenia" - mówi Bellew.

Były czempion wagi junior ciężkiej był skreślany już kilkukrotnie, jednak potem w ringu pokonywał Ilungę Makabu czy Davida Haye'a. Tony wierzy, że historia ta mogłaby się powtórzyć przy okazji potyczki z czołowym do niedawna zawodnikiem rankingów P4P, Andre Wardem.

"Wierzę, że mógłbym go pokonać na dwa sposoby. Wybokosować albo po prostu "przełamać". Jestem od niego większy i silniejszy, mam ponadto większy zasięg, choć to on prawdopodobnie byłby szybszy. Wprawdzie on jest mistrzem walki w półdystansie, starym wygą brudnego boksu, jednak mimo to uważam, że byłbym w stanie udowodnić ludziom, że jestem od niego lepszy" - zapowiedział Bellew.

Dowiedz się więcej na temat: Tony Bellew | Andre Ward

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje