Reklama

Reklama

Tomasz Babiloński: Krzysztof Głowacki może zostać superczempionem

Krzysztof Głowacki od kilku dni znajduje się na ustach wszystkich kibiców boksu w Polsce. "Główka" po niesamowitym pojedynku odebrał pas mistrza świata wagi junior ciężkiej Marco Huckowi i ma wielkie ambicje. - Krzysiek chce zgromadzić wszystkie pasy w swojej wadze i być superczempionem. Wygrana z Huckiem to dopiero początek - nie ukrywa w rozmowie z Interią promotor Głowackiego Tomasz Babiloński.

Krzysztof Głowacki w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu znokautował w Newark Marco Hucka i odebrał Niemcowi pas mistrza świata federacji WBO wagi junior ciężkiej.

Reklama

Znakomita postawa Głowackiego, dla którego był to dopiero pierwszy pojedynek poza Polską, wywołała wśród kibiców i ekspertów zajmujących się boksem prawdziwą sensację, bo niewielu spodziewało się, że popularny "Główka" zdoła odebrać pas Huckowi.

- Ten sukces Krzyśka może był niespodziewany, ale nie dla mnie! Wiedziałem, że Głowacki wygra ten pojedynek i znokautuje Marco Hucka - powiedział w rozmowie z Interią promotor polskiego pięściarza Tomasz Babiloński.

Szef Konspol Babilon Promotion podkreślił, że nagły wzrost popularności nowego mistrza zupełnie go nie martwi. Przeciwnie, Babiloński cieszy się z tego, że Głowacki wreszcie pokazał się szerszej publiczności.

- Krzysiek to może być mistrz świata, jakiego jeszcze nie mieliśmy. To bokser z krwi i kości. Czekał na swój wielki pojedynek tyle lat, a teraz wreszcie zdobył popularność, na jaką zasługuje. Chcemy ją pozytywnie wykorzystać - przyznał Babiloński.

- "Główka" to niezwykle ułożony człowiek. Dla niego liczy się sport, rodzina i dom. Chcemy wspólnie pokazać, że bokser to nie tylko chuligan czy człowiek po przejściach, ale także dżentelmen - dodał.

Głowacki do czasu pojedynku z Huckiem występował wyłącznie w Polsce. Walka z Niemcem to był jego pierwszy wyjazd i od razu skok na głęboką wodę - występ przed tysiącami polskich kibiców w hali, gdzie kilka lat temu pojedynki toczył Tomasz Adamek. Krzysiek się nie utopił, tylko pokazał wielkie serce i umiejętności. Jego promotor podkreślił, że najbliższy pojedynek nowy mistrz świata także stoczy w Newark.

- Chcemy wrócić do tej hali, do polskich kibiców. Wczoraj pytano mnie o to, czy Krzysiek nie chciałby walczyć w Chicago. Nie, to miasto ma już swojego bohatera - jest nim Andrzej Fonfara. Ja liczę na to, że Głowacki może zastąpić Tomka Adamka w roli idola kibiców z Nowego Jorku i okolic. Polonia już go pokochała - nie ukrywał Babiloński.

Promotor nowego mistrza świata wagi junior ciężkiej ujawnił, że kolejnym rywalem Głowackiego będzie ktoś z grupy: Steve Cunningham, BJ Flores lub Roy Jones Jr.

- Rzeczywiście, ci trzej pięściarze są brani pod uwagę. Każdy z nich pokazał się już w amerykańskiej telewizji, są oni związani kontraktami z Alem Haymonem, podobnie jak Głowacki. To są realne opcje. W tym momencie najwięcej zależy od Haymona. Oczekujemy na informację z jego strony dotyczącą tego, z kim i kiedy będzie walczył Krzysiek - powiedział szef Babilon Promotion.

Jeśli Głowacki w kolejnym pojedynku dobrze zaprezentuje się w Stanach Zjednoczonych, jego promotorzy będą dążyli do starcia unifikacyjnego, czyli walki z pięściarzem posiadającym pas mistrzowski innej federacji. Opcje są trzy - Kubańczyk Yoan Pablo Hernandez (mistrz IBF) oraz Rosjanie - Denis Lebiediew (WBA) i Grigorij Drozd (WBC).

- Interesuje nas unifikacja tytułów. To jest największe marzenie Krzyśka. Chcemy, by Polak był superczempionem i zgromadził wszystkie najważniejsze pasy w swojej kategorii wagowej - nie ukrywa Babiloński.

- Cieszmy się, bo mamy pięściarza, który już jest świetny, a nie powiedział jeszcze wcale ostatniego słowa. To dopiero początek - zakończył promotor Głowackiego.

Autor: Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje