Reklama

Reklama

Tomasz Adamek: Nie mam już czego udowadniać

Tomasz Adamek ostatnią walkę w karierze stoczy 26 września w Łodzi, a jego przeciwnikiem będzie Przemysław Saleta. Obaj pięściarze zmierzą się na gali Polsat Boxing Night.

"Właśnie jestem po godzinnym biegu. Trzeba wziąć się do roboty i pokazać kibicom, że jeszcze się nie zestarzałem, jak niektórzy myślą i chcę się pożegnać z nimi na polskim ringu. Tam zaczynałem i tam zamierzam zakończyć" - powiedział Adamek w rozmowie z serwisem sporty-walki.org.

Reklama

Poprzednią walkę "Góral" stoczył w listopadzie ubiegłego roku, przegrywając na punkty z Arturem Szpilką w Krakowie. Już wtedy zapowiadał koniec kariery. Dał się jeszcze raz skusić do wyjścia na ring. Czy nie myśli o ewentualnym rewanżu ze Szpilka w Stanach Zjednoczonych, gdzie obaj teraz mieszkają?

"W boksie nigdy nie mów nigdy. Ja nie mam już czego udowadniać. Dwa razy zostałem mistrzem świata. W ringu pokazałem wielkie serce, ze złamanym nosem zdobyłem pas, tak więc wiara była i nadal jest. Nie udało mi się zdobyć trzeciego pasa, choć miałem szanse, pojawiły się błędy. Nie było mi to dane, ale nie ma co narzekać - jestem zdrowy, mam rodzinę, żyję w New Jersey, kocham Amerykę i zawsze z chęcią wracam do Polski czy na polski ring" - mówił Adamek.

Czy w listopadowej walce ze Szpilką dał jednak z siebie wszystko?

"W boksie jest jedna zasada - moja albo twoja szybkość. U mnie jej brakowało. Przez 12 rund nie było żadnego zagrożenia, to nie były więc trudno zarobione pieniądze. Pracowałem ciężko w Gilowicach, ale czegoś zabrakło. Nie był to mój dzień, a że przeciwnik nie był groźny, więc nie doznałem żadnego uszczerbku na zdrowiu, bo gdyby to był jaki "kopyciarz", to mogło się gorzej skończyć" - stwierdził Adamek.

Saleta ma już 47 lat, jest starszy o dziewięć od "Górala", ale podczas swojej walki z Andrzejem Gołotą, pokazał, że nie żartuje, potrafi przygotować się do takiego starcia, pokonując przeciwnika przez nokaut w szóstej rundzie.

"Nigdy nie wychodzę na ring, aby żartować z kibiców. Zawsze wychodzę starając się pokazać z jak najlepszej strony. Czasami się to nie udaje, czterokrotnie przegrałem. Nie ma, co się oszukiwać, jest początek i koniec, ja jestem bliżej końca mojej kariery, ale nikt mnie w ringu nie złamał, nie poddałem się, zawsze pokazywałem serce" - powiedział Adamek.

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Adamek | Przemysław Saleta | Artur Szpilka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL