Reklama

Reklama

Tomasz Adamek kończy karierę. Mateusz Borek: Nie będzie pożegnalnej walki

Plan był prosty. Jeśli Tomaszowi Adamkowi (53-6, 31 KO) uda się sprawić niespodziankę, wówczas otworzą się nowe furtki. Jeśli nie, na wiosnę stoczy jubileuszową, sześćdziesiątą walkę i pożegna się z ringiem. Jarrell Miller (22-0-1, 19 KO) okazał się zaporą nie do przejścia. Ale wygląda na to, że "Góral" nie wyjdzie już nigdy do ringu. Przynajmniej nie jako zawodnik.

Miller nie dał żadnych szans Adamkowi na gali w Chicago. "Big Baby" od początku ruszył na "Górala. Na głowę i korpus Polaka spadała seria potężnych ciosów. Pierwszą rundę Adamek przetrwał, ale w drugiej ważący blisko 144 kilogramy Miller posłał do na deski. Sędzia ringowy policzył do 10 i zakończył pojedynek.

Reklama

Mateusz Borek zdradził w rozmowie z Kamilem Wolnickim z "Przeglądu Sportowego", że w nocy długo dyskutował z "Góralem". Wnioski? Były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej oraz pretendent do pasa WBC w ciężkiej raczej już nie ma ochoty walczyć. Nawet z kimś słabszym w ramach pożegnania, jak choćby wczoraj Piotrek Wilczewski w Dzierżoniowie.

"Czy to koniec kariery Tomka? Tak to widzę po naszej rozmowie. Pogadaliśmy sobie długo w nocy i doszliśmy do wniosku, że nie zorganizujemy pożegnalnej walki. To nie ma sensu" - przyznał Borek.

"Góral" zawodowy debiut zaliczył w marcu 1999 roku, pokonując już w pierwszym starciu Israela Khumalo. W boksie olimpijskim sięgnął po brązowy medal mistrzostw Europy w 1998 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje