Tom Schwarz o walce z Tysonem Furym: Nie ma nic do stracenia

- Przecież ja nie mam nic do stracenia w tej walce - mówi wprost Tom Schwarz (24-0, 16 KO), który 15 czerwca w Las Vegas przywita Tysona Fury'ego (27-0-1, 19 KO) na stacji ESPN. A ta zapłaciła dziesiątki milionów dolarów za starty Anglika na swojej antenie.

Niemiecki pięściarz nie jest szerzej znany bokserskim kibicom, ale federacja WBO notuje go już na drugim miejscu w swoim rankingu. Tak naprawdę ma być tylko przystawką dla "Króla Cyganów". I każdy zdaje sobie z tego sprawę.

- Czekałem na taką walkę i szansę od zawsze, praktycznie od kiedy zacząłem trenować czternaście lat temu. Nie mogło mnie spotkać nic lepszego, bo Tyson to świetny pięściarz. Wygrałem dotąd każdą z dwudziestu czterech walk, jestem ambitny, nie mam nic do stracenia i postaram się o wygraną numer dwadzieścia pięć - dodał Schwarz.

- Tyson w żadnym wypadku nie może lekceważyć tego rywala. On kiedyś był w podobnym miejscu co Schwarz, tuż przed potyczką z Władimirem Kliczką. Dlatego musimy być w szczytowej formie, zarówno fizycznej, jak i mentalnej. Oczywiście interesują nas największe starcia, z Joshuą, Wilderem czy Whyte'em, lecz najpierw musimy na poważnie wziąć Schwarza. A tamte walki na pewno przyjdą - stwierdził Ben Davison, trener Fury'ego.

- Muszę pokonać Schwarza, Deontay Wilder musi uporać się z Dominikiem Breazeale'em, a potem możemy doprowadzić do naszego rewanżu. Cieszę się póki co na myśl o mojej pierwszej walce w Las Vegas. Jestem zdrowy, w formie i gotowy - dodał sam Fury.

Dowiedz się więcej na temat: Tyson Fury | Tom Schwarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje