Taka bitwa dobę po porażce Szeremety. Medalistka z Paryża pobita przez Polkę
Wtorkowa przegrana Julii Szeremety już w pierwszej walce Pucharu Świata w Brazylii była dość dużym zaskoczeniem dla polskiej ekipy - poległa przecież medalistka igrzysk i aktualna wicemistrzyni świata. Z zawodniczką, która urodziła się i uczyła boksu w Kazachstanie, choć teraz reprezentuje Węgry. Minęła doba, a sytuacja się odwróciła. Rywalką Wiktorii Rogalińskiej była bowiem Nazym Kyzaibay z Kazachstanu, medalistka... z Paryża i wicemistrzyni świata z Liverpoolu. To ona wygrała pierwszą rundę 4:1. A później koncert dała Polka.

Triumf w poniedziałek Agaty Kaczmarskiej, wygrana we wtorek Angeliki Krysztoforskiej, później walka Julii Szeremety - mogliśmy oczekiwać kapitalnego otwarcia pierwszych w tym sezonie zawodów Pucharu Świata. Tymczasem na ringu w Foz do Iguacu doszło do sporej sensacji, bo taką jednak był triumf pochodzącej z Kazachstanu Vladislavy Kukhty nad Julią Szeremetą. A nie da się ukryć, że wygrana ta, choć nieznaczna, głosem jednego arbitra, nie była niesprawiedliwa.
Na środę zaplanowano pierwsze potyczki trzech innych reprezentantek Polski - Wiktorii Rogalińskiej w sesji południowej, a później Barbary Marcinkowskiej i Anety Rygielskiej w wieczornej. Rogalińska i Marcinkowska triumfowały w Brazylii rok temu, ale też nie da się ukryć, że wtedy obsada była gorsza niż teraz. I to dużo gorsza.
Niemniej finałową wygraną Wiktorii z Yoseline Perez trzeba docenić, bo Amerykanka zdobyła później w Liverpoolu tytuł wicemistrzyni świata. A nasza zawodniczka cieszyła się "tylko" w Pucharach Świata, była też w półfinale w Kazachstanie i Indiach. Niemniej mistrzostwa świata jej nie wyszły, przegrała pierwszą walkę z Irlandką Jennifer Lehane.
Puchar Świata w Foz do Iguacu. Medalistka olimpijska z Paryża rywalką Wiktorii Rogalińskiej
W Foz do Iguacu zawodniczka Skorpiona Szczecin miała wolny los w 1/16 finału, ale już dziś wpadła na Nazym Kyzaibay, znacznie bardziej doświadczoną i utytułowaną pięściarkę z Kazachstanu. To brązowa medalistka olimpijska z Paryża, ale i wicemistrzyni świata z Liverpoolu sprzed siedmiu miesięcy, choć w niższych kategoriach wagowych.

Polka nie wystraszyła się Azjatki, choć pierwszą rundę przegrała na czterech karatch punktowych. Może dlatego, że zaczepne ciosy lewym prostym Kazaszki były dość widoczne. Ale już drugie starcie było popisem Rogalińskiej. Nie minęło 30 sekund, a już Polka potężnie trafiła lewą, za chwilę poprawiła prawą. Do tego świetnie balansowała, unikała uderzeń. I sama trafiała, co wywoływało aplauz w polskim obozie.
Tu wątpliwości nie było żadnych: 5:0 dla Polki, zarazem, po dwóch rundach, cztery razy 29:29. Wciąż nie było więc jasne, kto wystąpi w ćwierćfinale.

Rogalińska nie zostawiła jednak rywalce złudzeń. Biła się mądrze, panowała nad sytuacją, Kazaszka dopiero w ostatnich 40 sekundach przypuściła szturm. I przekonała jedynie arbitra z Mongolii.
Medalistka olimpijska więc odpadła. Polka, zawodniczka z rocznika 2001, powalczy więc w czwartek późnym wieczorem polskiego czasu o półfinał. Jej rywalką będzie Marokanka Widad Bertal, zeszłoroczna mistrzyni świata z Nišu, a więc zawodów organizowanych przez IBA.
Wiktoria Rogalińska (Polska) - Nazym Kyzaibay (Kazachstan) 4:1
Wyniki sędziów: 29:28, 30:27, 28:29, 29:28, 29:28.
Rundy: 1:4, 5:0, 4:1.












