"Polak" zniknął bez śladu. Znaleźli go na Białorusi. Najgorsze przypuszczenia
To jedna z najbardziej tajemniczych historii, jakie stały się przedmiotem medialnych dociekań w ostatnich latach. Eugeniusz Marczuk przyjechał do Polski, tu zaczął na poważnie trenować boks i zapewniał publicznie, że chce sięgnąć po tytuł mistrza świata pod biało-czerwoną flagą. Któregoś dnia zniknął bez słowa. Odnalazł się na Białorusi. Krążą podejrzenia, że za wszystkim stoją tamtejsze służby specjalne.

Eugeniusz Makarczuk ma 32 lata. Nie jest postacią szeroko rozpoznawalną, ale sympatycy boksu kojarzą go doskonale. Pochodzi z miejscowości Lidy na Białorusi. Długo twierdził, że jego rodzina - jak wiele innych z okolic Grodna - posiada polskie korzenie.
- W moim rodzinnym domu od pokoleń byliśmy wychowywani w duchu polskości. Do dziś wspólnie z najbliższymi podtrzymujemy polskie tradycje i obyczaje. Przez wiele lat z sukcesami boksowałem amatorsko na Białorusi, jednak zawsze pamiętałem o biało-czerwonych korzeniach - mówił w 2023 roku w rozmowie z TVP Sport.
Kim tak naprawdę jest Eugeniusz Marczuk? Odpowiedź nie jest oczywista. "Polak urodzony na Białorusi i mieszkający w ZEA"
- Przyjechał do naszego kraju w 2022 roku. Miał wokół siebie ludzi, którzy opiekowali się nim na gruncie sportowym i socjalnym. Tu rozwijał swój bokserski talent. Kipiał zapałem do pracy i patrzył w przyszłość z ogromnym entuzjazmem.
- Podoba mi się w Polsce, czuję się tu jak w domu. Jestem Polakiem. Moim marzeniem jest zdobycie pasa mistrza świata dla Polski. Obojętnie której federacji - przekonywał w wywiadzie dla TVP Sport.
Któregoś dnia zniknął bez śladu. Nie na długo. Po jakimś czasie odnalazł się na Białorusi. Okoliczności jego wyjazdu do dzisiaj pozostają jednak tajemnicze. Nikomu nic nie powiedział, nie podomykał w Polsce bieżących spraw. Zostawił część rzeczy osobistych.
Do polskich mediów odezwał się dopiero w tym tygodniu. W rozmowie z serwisem sport.tvp.pl oznajmił, że został oszukany i okradziony przez promotorów i menedżera. Ci wszystkiemu zaprzeczają i zapowiadają kroki prawne w przypadku dalszych pomówień.
Jednocześnie pojawiają się przypuszczenia, że pięściarz mógł lub może współpracować z białoruskimi służbami specjalnymi. Pytany potwierdza, że po powrocie do ojczyzny rozmawiał z ich przedstawicielami. Zapewnia jednak, że z polityką nic go nie łączy.
- Trenuję obecnie w Dubaju w klubie Golden Ring i go reprezentuję. W końcu mam wokół siebie ludzi, którzy chcą współpracować, a nie takich, którzy rozsiewają fałszywe informacje na mój temat - zaznacza.
W grudniu 2025 roku Makarczuk bez wiedzy polskich promotorów wystąpił na gali w Stuttgarcie. W trzeciej rundzie znokautował Kastriota Sopę. Walczył jako "Polak urodzony na Białorusi, mieszkający obecnie w ZEA".
Jak to możliwe, skoro nie posiada naszego obywatelstwa? - Eugeniusz Makarczuk ma ważną Kartę Polaka i może występować jako Polak, co uprawniało go m.in. do walki o pas WBC Baltic Sea w Stuttgarcie - odpowiada Jarosław Kołkowski, prezes Polskiej Unii Boksu, cytowany przez sport.tvp.pl.
- Zostałem oszukany. Jak mogę reprezentować Polskę po tym wszystkim? Nigdy nie zrezygnowałbym z białoruskiego obywatelstwa, bo tu się urodziłem i tu jest mój dom! - rzuca tymczasem Makarczuk, zupełnie niepomny wcześniejszych deklaracji.
Na obecnym etapie trudno rozstrzygnąć, czy sprawę należy traktować jako osobliwy incydent, czy może - wbrew pozorom - ma ona jednak charakter rozwojowy.












