Szpilka wszedł do kościoła. Takiego finału nikt się nie spodziewał
Artur Szpilka jako gorliwy katolik regularnie uczestniczy w niedzielnych Mszach Świętych. Zdarza się, że temat jego wizyt w świątyni trafia do mediów, także tych społecznościowych, często za sprawą samego zainteresowanego. Tak jest i tym razem. W swojej relacji "Szpila" opowiedział bowiem o ostatniej Eucharystii z jednego z kościołów w Szczecinie, a całą historię zakończył finałem, który nie sposób było przewidzieć.

Artur Szpilka nie kryje się ze swoją wiarą w Boga. - Naprawdę wierzę, że nad nami czuwa - przyznał niegdyś otwarcie w rozmowie z Interią. Religia pomogła mu odmienić jego życie. A sam były pięściarz nie ukrywa, że ważnym aspektem jego życia jest regularnie uczestnictwo we Mszy Świętej.
Wizyty Artura Szpilki w kościele od czasu do czasu nabierają medialnego wydźwięku. Tak było choćby w minionym roku, gdy najpierw przerwał wywód księdza, przemawiającego z ambony, by następie ogłosić wszystkim wiernym, że "Michał Cieślak zdobył wczoraj mistrza świata w wadze cruiser".
Tym razem nasz fighter opowiedział o tym, co zaobserwował w jednej ze szczecińskich świątyń, dzieląc się na koniec swoim wnioskiem, który na wstępie nie sposób było przewidzieć, a który sam spuentował głośnym śmiechem.
Artur Szpilka po wizycie w kościele. "One ich wykończyły"
Całą historię Artur Szpilka przedstawił w nagraniu z podróży samochodem opublikowanym w instagramowej relacji. Towarzyszył mu trener Tomasz Miękinia, który razem z nim uczestniczył w Mszy Świętej. A widok, który zastali w kościele - jak przyznał sam Szpilka - dał im do myślenia.
- Byliśmy w kościele w Szczecinie, razem z "Kostim" oczywiście. Tak sobie siedzimy i z 70-80 procent ludzi w kościele to były starsze panie. Średnia wieku tak gdzieś z 60-70 lat. I to było zauważalne, że były same. Był może jeden, może dwóch dziadków na 15 osób - rozpoczął swój wywód "Szpila".
- Wiadomo, że kobiety żyją o 9, 10 czy nawet 15 lat dłużej od mężczyzn. I my się tak zastanawiamy, dlaczego tak jest? - dodał.
Tak postawionego pytania Artur Szpilka nie pozostawił bez odpowiedzi, przedstawiając hipotezę, którą sam skwitował śmiechem. Jak stwierdził jednak, jest ona poważna.
- Doszliśmy do wniosku, a to już zupełnie poważnie, że one ich po prostu wykończyły - śmiał się były pięściarz. - Ja mówię masakra. Coś w tym jest. Wykańczają nas tak, że masakra - zakończył.
I oto cały Artur Szpilka, który nie tylko za sprawą swojej kariery, lecz także między innymi dzięki swojej bezpośredniości i poczuciu humoru może cieszyć się szeroką rzeszą fanów w mediach społecznościowych.














