Reklama

Reklama

Szpilka - Wilder. Paweł Skrzecz: Wilder dysponuje ogromną siłą

​- Deontay Wilder to ogromna siła i potężne ciosy bity z różnych płaszczyzn. Kiedy trafi przeciwnika, to jest taki "gwóźdź" jak w siatkówce po uderzeniach Kurka. Nie odbierajmy jednak szans Arturowi Szpilce - mówi przed walką Polaka z Amerykaninem ceniony ekspert i trener bokserski Paweł Skrzecz. Starcie Szpilka - Wilder w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu. Atmosfera między pięściarzami już teraz jest jednak bardzo gorąca.

Już w najbliższy weekend Artur Szpilka jako szósty polski pięściarz w historii stanie przed szansą walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. 

Reklama

26-letni pięściarz z Wieliczki zmierzy się w Nowym Jorku z czempionem federacji WBC Deontayem Wilderem. Amerykanin jest zdecydowanym faworytem tego pojedynku, ale trener bokserski Paweł Skrzecz nie odbiera szans Polakowi.

Interia: Już tylko kilkadziesiąt godzin dzieli nas od pierwszego gongu w walce Szpilki z Wilderem. Napięcie rośnie?

Paweł Skrzecz: - Oczywiście, w końcu starcia o mistrzostwo świata wagi ciężkiej zawsze ekscytują miliony kibiców. Trzymam oczywiście kciuki za Artura, ale będzie mu trudno. Nie wiem, czy ta walka dla Polaka nie przychodzi za wcześnie.

Myśli pan, że Szpilka nie jest jeszcze gotowy na pojedynek o mistrzostwo świata?

- W ostatnim roku Artur stoczył trzy walki z zawodnikami, którzy nawet nie byli sklasyfikowani w rankingach. Zresztą trudno, żeby takich kelnerów w ogóle gdzieś klasyfikować. No i teraz, po takich sprawdzianach, Szpilka nagle dostaje Wildera. Taka ściana może być nie do przeskoczenia.

Amerykanin na zawodowych ringach jeszcze nie przegrał, "Szpila" tymczasem ma już jedną porażkę - z Bryantem Jenningsem (w styczniu 2014 przez TKO w 8. rundzie). Teraz poprzeczka będzie wisiała jeszcze wyżej?

- Zdecydowanie tak. Artur w swojej niedługiej karierze zdążył przegrać z Jenningsem, a to przecież - jak się okazało - żaden bokser, bo Luis Ortiz w ostatniej walce obnażył jego słabości (zwycięstwo przez TKO w 7. rundzie w grudniu 2015 - red.). Oprócz siły i podwójnej ścisłej gardy nie ma nic do zaoferowania, a przecież poradził sobie ze Szpilką.

- Wilder to zupełnie inny kaliber, zdecydowanie mocniejszy pięściarz od Jenningsa i Artura czeka trudne zadanie. Nie odbierajmy mu jednak szans. "Szpila" ma trenera, ma swój zespół. Widać, że im ufa i jest pozytywnie nastawiony przed pojedynkiem. To bardzo ważne.

Eksperci twierdzą, że Wilder jest stuprocentowym faworytem pojedynku ze Szpilką. Zgadza się pan z takimi opiniami?

- W boksie nie ma murowanych faworytów. Jeszcze parę tygodni temu przed walką Władimir Kliczko - Tyson Fury zastanawialiśmy się nie nad tym, kto wygra, ale w której rundzie wygra Kliczko. Tymczasem to Brytyjczyk sprawił sensację.

- Dla wielu Wilder jest faworytem, ale w boksie decyduje dyspozycja dnia, czasem jeden cios może rozstrzygnąć pojedynek. Szpilka na papierze nie ma wielkich szans, ale ja daję mu 45 procent. On się garnął do walki o tytuł mistrza świata, teraz ma szansę i życzę mu sukcesu.

CZYTAJ DALEJ. POZNAJ MOCNE I SŁABE STRONY WILDERA - KLIKNIJ!

Rozmawiał Bartosz Barnaś



CZYTAJ DALEJ. ZOBACZ WIDEO, JAK NOKAUTUJE WILDER - KLIKNIJ!

Dowiedz się więcej na temat: Artur Szpilka | Deontay Wilder | Bryant Jennings

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama