Reklama

Reklama

Szpilka dwa razy leżał na "deskach", ale ciężko znokautował Mollo!

Wielkie emocje w UIC Pavilion w Chicago! Artur Szpilka dwukrotnie był liczony, ale nie stracił zimnej krwi i znokautował w szóstej rundzie Mike'a Mollo. To była zdecydowanie najtrudniejsza walka w karierze "Szpili".

Pierwszy w ringu, parę minut po piątej rano polskiego czasu, pojawił się Mollo. Publiczność powitała go gwizdami, jasno pokazując czyją będzie trzymać stronę. Szpilka wszedł na ring w tradycyjnym więziennym uniformie i z chustą w barwach narodowych na twarzy.

Obaj byli naładowani energią. Przeczucie podpowiadało, że ta walka musi skończyć się przed czasem.  Szpilka rozpoczął bardzo rozsądnie. Nastawił się na kontrataki i punktował agresywnie nastawionego Amerykanina. Chwila nieuwagi kosztowała go jednak lądowanie na "deski". Mollo trafił, potem ściągnął "Szpilę" do parteru, a sędzia rozpoczął liczenie. Artur nie był jednak zamroczony i szybko doszedł do siebie.

Reklama

Wygraną rundę Mollo okupił rozcięciem łuku brwiowego. Kontuzja nie wynikała jednak z ciosu Szpilki, tylko ze zderzenia pięściarzy głowami.

Druga runda była bardzo udana w wykonaniu "Szpili". Podopieczny Fiodora Łapina nie napalał się, walczył na dystans i punktował Mollo. Mike nie mógł dopaść swoimi uderzeniami Polaka. Pierwszy raz interweniować musiał lekarz, który sprawdził, czy kontuzja łuku brwiowego nie jest niebezpieczna dla Amerykanina.

Podobny przebieg miała kolejna odsłona. Szpilka był za szybki dla rywala, schodził często z linii ciosu i skutecznie kontrował. Ponownie konieczna była opinia lekarza na temat stanu Mollo. "Bezlitosny" słabł i wydawało się, że koniec tego pojedynku jest coraz bliżej.

W czwartej rundzie Mike wrócił jednak do gry, chociaż krew zalewała mu oczy już z dwóch rozciętych łuków brwiowych. Szpilka zagapił się przy linach i przyjął potężny lewy sierpowy. Polak padł na "deski" i po raz drugi był liczony. Runda dla Mollo.

 Wiele uwag można było mieć do "Szpili" w poprzednich walkach o to, że nie słucha swojego narożnika, tylko rzuca się z pięściami na przeciwnika bez ładu i składu. Tym razem było inaczej. Trener Łapin uspokoił swojego podopiecznego i znów nastawił go na mądre boksowanie z kontrataku. Taktyka ta się opłaciła. W piątej rundzie sfrustrowany Mollo dostał nawet od sędziego upomnienie za częste faulowanie i stracił punkt, który mógł decydować o losach pojedynku.

Oceny amerykańskich sędziów nie były jednak potrzebne. W szóstej rundzie Artur konsekwentnie rozbijał coraz wolniejszego Amerykanina i przeprowadził decydującą o losach walki akcję. Najpierw rozbił gardę rywala, a następnie szybko wystrzelił lewym na szczękę i Mollo poleciał na deski. Sędzia szybko zobaczył, że Mike prędko z nich nie wstanie i zakończył pojedynek!

Dla niepokonanego na zawodowym ringu "Szpili" to było 13. zwycięstwo w karierze i 10. odniesione przed czasem. Mollo zanotował czwartą porażkę. Oprócz tego 20 walk wygrał i jedną zremisował.

- Artur pogubił się w pierwszej fazie walki, ale potem opanował sytuację. Wstawał szybko po liczeniu i pokazywał, że chce dalej walczyć. To ważne - skomentował występ Szpilki gość studia Polsatu, Andrzej Gołota.

"Endrju" już 23 lutego w Ergo Arenie skrzyżuje rękawice z Przemysławem Saletą. Podczas tej samej gali "Szpila" ma zmierzyć się z Krzysztofem Zimnochem.

We wcześniejszych, a zarazem głównych walkach bokserskiego wieczoru w Chicago Antwone Smith wypunktował Jose Luisa Castillo (100:90, 99:91, 98:92), a Carlos Molina Cory'ego Spinksa (119:106, 119:106, 120:105). Stawką tego drugiego pojedynku był status oficjalnego pretendenta do pasa mistrza świata federacji IBF w wadze junior średniej.

Autor: Dariusz Jaroń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje