Wicemistrzyni olimpijska sprzed dwóch lat dostała w tym roku nieco więcej luzu. Sama za siebie mówi przerwa, o której wspominaliśmy na wstępie. Nie mogła ona jednak trwać wiecznie, a okazja na powrót wydarzyła się wręcz wyborna. Naszą pięściarkę może podziwiać spora grupa jej rodaków, ponieważ ta bierze udział w Międzynarodowych Mistrzostwach śląska. Jako pierwsza z Chełmianką zmierzyła się Vilma Viitanen.
Finka nie miała większych szans. Dwie rundy pewnie padły łupem miejscowej faworytki. Dopiero w końcówce oponentka z kraju nordyckiego przekonała jednego sędziego. To była jednak dla Polki dopiero rozgrzewka przed starciem, które nadeszło w piątkowy wieczór. W przeciwnym narożniku stanęła Shassen Dutton, czyli tegoroczna mistrzyni Wielkiej Brytanii. Zanim obie panie weszły na ring, kibice już mieli spore powody do radości z powodu złota wśród kadetek +80 kg dla Amelii Stępień.
Szeremeta powalczy o mistrzostwo w Gliwicach. Był remis po dwóch rundach
Na identyczny rezultat każdy liczy w przypadku Julii Szermety. Najpierw trzeba było jednak wywalczyć przepustkę do finału. Ambitna pięściarka z Wysp już na samym początku pokazała, że chce sprawić w Gliwicach piękną niespodziankę. Jeden z pierwszych wyprowadzonych przez nią ciosów aż zachwiał wicemistrzynią olimpijską. Na tym się zresztą nie skończyło. Brytyjka dalej skutecznie straszyła, dzięki czemu przekonała dwóch arbitrów na kartach punktowych.
Nieprawdopodobna walka polskiego boksera. Odliczanie w Polsce i Ameryce
Po przerwie stopniowo kontrolę zaczęła przejmować podopieczna Tomasza Dylaka. Przed ostatnią odsłoną mieliśmy remis, a podczas decydujących trzech minut ponownie to nasza rodaczka spisywała się lepiej. Efekt? Triumf większościową decyzją. Sędziowie ze Słowacji oraz Ukrainy wskazali na Polkę. Remis wypunktował natomiast Francuz. Julia Szeremeta tylko się uśmiechnęła, podziękowała rywalce i już może szykować się na finał. A w nim zmierzy się z Niamh Fay. Irlandka kilkadziesiąt minut później pokonała Jelenę Zekic z Serbii.











