Na pięciu kartach 5:0 w bitwie Polki z wicemistrzynią Europy. Wybuch radości
Na wtorek w brazylijskim Foz do Iguacu zaplanowano walki aż pięciorga reprezentantów Polski, choć pewnie fani boksu nad Wisłą szczególnie czekają na pierwszą "mistrzowską" walkę w tym roku Julii Szeremety. Wcześniej jednak na tym samym ringu B zaprezentowała się najlżejsza w naszej ekipie - Angelika Krysztoforska. I wydawało się, że czeka ją bardzo trudne zadanie: starcie z wicemistrzynią Europy U-23 z listopada Węgierką Lillą Szeleczki. Tymczasem już po dwóch rundach było jasne, kto znajdzie się w ćwierćfinale.

W najlżejszych kategoriach trener kadry Tomasz Dylak ma kłopot bogactwa - w 48, 51 czy 54 kg może wręcz rotować swoimi podopiecznymi, jest pięć, a nawet sześć reprezentantek na zbliżonym poziomie. Na pierwszy Puchar Świata do Foz do Iguacu poleciała ta doświadczona - Angelika Krysztoforska, uczestniczka zeszłorocznych mistrzostwa świata. To ona znalazła się wśród dziesięciu zawodniczek w kategorii 48 kg, tu akurat - liczbowo - obsada jest przeciętna.
W losowaniu zawodniczka Sportów Walki Gostyń miała jednak pecha - musiała przystąpić do zmagań już od 1/8 finału. I dodatkowo zmierzyć się z utalentowaną Węgierką Lillą Szeleczki. A co potrafi ta niska dziewczyna, trener Tomasz Dylak przekonał się pół roku temu w Budapeszcie.
To właśnie Szeleczki zmierzyła się wtedy w półfinale mistrzostw Europy U-23 z Martą Prill. Wygrała 5:0, wyraźnie, nie dała Polce szans.
Dziś też chciała bazować na pracy nóg - i szybkimi doskokami zaskakiwać naszą pięściarkę.
Puchar Świata w Brazylii. Angelika Krysztoforska walczyła o ćwierćfinał w kategorii 48 kg
Krysztoforska zdecydowanie dominowała wzrostem, a co się z tym wiąże - zasięgiem. Węgierka już na samym wstępie próbowała polować prawym prostym po szybkim dojściu, ale Angelika była na to przygotowana. Jeden, później drugi cios sprawiły, że Szeleczki jednak przystopowała. Chciała obniżać pozycję, pochylała głowę, ale sędziujący to starcie Kirgiz Bekzad Abduraszidow od razu reagował.
Ruchliwość Węgierki nie okazała się czymś, co może zmienić losy tego pojedynku. Krysztoforska spokojnie reagowała na ruchy rywalki, wyprowadzała mocniejsze ciosy. I pierwsze starcie u wszystkich sędziów zasłużenie wygrała 10:9.

Miała więc już dużą przewagę, ale i świadomość tego, jak wygląda sytuacja w ringu. Jej ryzyko nie było potrzebne, kontrolowała więc sytuację. A gdy tylko Szeleczki łamała "czerwoną linię", od razu ją karciła. Po dwóch rundach było na wszystkich kartach 20:18, została więc formalność. Węgierka ruszyła agresywnie do przodu, postawiła wszystko na jedną kartę. Polka jednak, bardziej doświadczona, hamowała te zapędy. Czasem faulując, ale miała świadomość, że pojedyncze "wybryki" jej ujdą.
Tutaj znów każdy z arbitrów widział wyższość Polki - skończyło się więc na werdykcie 5:0, trzy razy po 30:27. Nie było tu przypadku. A Krysztoforska potwierdziła, że jest dobrze przygotowana do tych zawodów.
Teraz jednak poprzeczka pójdzie znacznie w górę - w czwartek Polka powalczy o półfinał z rozstawioną tutaj z "2" Argentynką Tatianą Flores. A ta z kolei rok temu wygrała Puchar Świata właśnie w Foz do Iguacu.














