Szalona walka w wadze ciężkiej. Tragedia wisi w powietrzu. Saleta "dobija" gwiazdę
Były mistrz olimpijski i były dwukrotny mistrz świata w wadze ciężkiej kontra pięściarz na pół etatu. W normalnych warunkach do walki Anthony'ego Joshui z Jakiem Paulem nigdy by nie doszło, ale chęć poszukiwania rozrywki w boksie zawodowym stała się silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, bowiem idą za tym gigantyczne pieniądze. Czy starcie z piątku na sobotę w Miami (4:30 czasu polskiego) pokaże, że posunięto się o jeden most za daleko? Przemysław Saleta w rozmowie z Interią nie gryzie się w język.

Nieraz czytamy lub słyszymy w środkach masowego przekazu, że turysta - dajmy na to w polskich Tatrach - przy trudnych warunkach pogodowych ruszył z ułańską szarżą zdobyć jeden ze szczytów, mając na nogach zwykłe obuwie z płaską podeszwą, a dodatkowo w jednej dłoni niosąc jeszcze torbę.
O jeden krok za daleko? Joshua kontra Paul, fala pieniędzy zatopiła rozsądek
Ja poszedłbym o krok dalej i powiedziałbym, że to musiałby być turysta w sandałach, może nawet w japonkach i na pewno niosący prowiant w dwóch reklamówkach. Mniej więcej tak widzę zestawienie, którego świat boksu - na tym poziomie - jeszcze nie widział.
Z jednej strony stanie bowiem 36-letni Joshua (28-4, 25 KO), który na sportową emeryturę wysłał Władimira Kliczkę, dwukrotnie na pełnym dystansie rund boksował z arcymistrzem Ołeksandrem Usykiem (raz przegrał niejednogłośną decyzją), odprawiając także wielu innych bardzo dobrych pięściarzy. Zgoda, najpewniej jest już po swoim szczytowym momencie kariery, wraca po ciężkim nokaucie z rąk Daniela Duboisa, ale to ciągle atletyczny pięściarz, który dysponuje piekielnie silnym ciosem.
- Patrzę teraz na siebie w ten sposób: jestem spokojnym gościem wychowanym w dobrej rodzinie, ale jeśli mogę cię zabić, to zabiję! - wypalił Joshua. I nawet jeśli ta wypowiedź jest po trosze policzona na to, by jego walka z Paulem - sportowcem i Youtuberem, odbiła się jeszcze szerszym echem, to Brytyjczyk nie żartuje. To nie jest pięściarz, który zgodziłby się na umowną zabawę w ringu. Zwłaszcza, że jest w takim momencie kariery, a mówi się o jego wielkim, wrześniowym starciu z rodakiem Tysonem Furym, że wręcz musi spektakularnym akcentem powrócić na ring po dłuższej pauzie i wydarzeniach z września 2024 roku.
Porównywanie dorobku pięściarskiego obu zawodników nie ma kompletnie żadnego sensu. Wystarczy tylko powiedzieć, że dotąd najgłośniej było o przedostatniej wiktorii 28-letniego Amerykanina, gdy pokonał "dziadka", 59-letniego Mike'a Tysona. W jego pięściarskim CV (12-1, 7 KO) ładnie wygląda też ostatnie zwycięstwo punktowe nad Julio Cesarem Chavezem jr, ale 39-letniego byłego mistrza świata WBC w kategorii średniej dostał w takim momencie kariery, że grzechem byłoby nie skorzystać. Zwłaszcza, że miał naturalną przewagę w warunkach fizycznych, z którymi przy Joshui wygląda jak mikrus.
W rozmowie z Interią Przemysław Saleta nie ma wątpliwości, że to zestawienie, które pokaże platforma Netflix, dochodzi do skutku tylko dlatego, że są tu do podniesienia z ringu absolutnie gigantyczne pieniądze.
- Uważam, że tak. I właśnie ten aspekt był gigantyczną pokusą dla wszystkich. Paul zarobi na tym krocie, a także Anthony Joshua ma dostać bodaj 100 milionów dolarów. To ogromny, bardzo strategiczny ruch dla Netfliksa również w kontekście ekspansji w ostatnim czasie tej platformy - tytułem wstępu zaczął były mistrz Europy w wadze ciężkiej i od razu przeszedł do szczegółów, co o tym wszystkim myśli.
Saleta: Joshua ma wszystko do stracenia
- Ja rozumiem, że sport jest show-biznesem, a tutaj jest właściwie dokładnie tylko tym. Bo - umówmy się - ze sportowego punktu widzenia Jack Paul nie może wygrać z Anthonym Joshuą. Natomiast jeśli nie przegra szybko albo, nie daj Boże, przegra tylko na punkty, nie mówiąc już o tym, że by wygrał, to byłaby totalna kompromitacja Joshui. I on chyba doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I tak naprawdę, pomijając pieniądze, ma wszystko do stracenia, a nic do zyskania - stwierdził 57-latek.
Tylko właśnie, pytanie brzmi, czy w takim zestawieniu jest choćby cień perspektywy na to, że Joshua w tym zestawieniu realnie może wszystko przegrać i stracić. Skonfrontowałem rozmówcę z moim punktem widzenia, iż w żadnym scenariuszu, nawet najbardziej szalonym, nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. A jedyne, czego się boję, nawiązując w tym miejscu do słów zawodnika, do którego sztabu dołączył dr Jakub Chycki, czy to nie ten moment, w którym może dojść do prawdziwej tragedii. Wystarczy przypomnieć sobie walkę Joshui z potężnie zbudowanym zawodnikiem MMA, byłym mistrzem UFC Francisem Ngannou, w której ten gladiator zaliczył koszmarny nokaut po zabójczym prawym.
- Jednak ten sam Ngannou miał Tysona Fury'ego na deskach. Więc, z tego punktu widzenia, można powiedzieć, że boks jest takim sportem, w którym każdy ma szanse. Aczkolwiek nie widzę u Jake'a Paula choćby takiej mocy jak u Ngannou, ani warunków fizycznych. Więc raczej nic takiego się nie wydarzy. Z drugiej strony Joshua raczej najlepsze lata ma za sobą i mam wrażenie, że psychicznie jest stłamszony. Do tego dochodzi ostatnia przegrana z Duboisem. W sumie, z punktu widzenia jego i promotora, to jest sensowny ruch. Czyli walka ze słabszym przeciwnikiem, mega nagłośniona, za mega pieniądze. Co może być lepszego? - stawia retoryczne pytanie Saleta.
I ta konstatacja idealnie zestawia się ze słowami promotora Joshui, Eddiego Hearna. Szef Matchroom Boxing otwartym tekstem powiedział, że jego zawodnik i tak miał wrócić lżejszą walką. A że dodatkowo pojawiły się pieniądze 50 razy większe niż byłyby w normalnym pojedynku, to jak się po nie nie schylić?
- Ciężko tak uchylić się przed napływającą, jak wezbrana woda, falą pieniędzy - śmieje się Saleta.
Wyłącznie spekulując nad sensacyjnym rozstrzygnięciem walki, emerytowany pięściarz oczami wyobraźni w zasadzie dopuszcza tylko jeden przepis na trzęsienie ziemi. - Paul musiałby, w stylu Andy'ego Ruiza jr, postawić wszystko na jedną kartę, rzucając się z ciosami na Joshuę, z wiarą że którymś go przyceluje. Aczkolwiek ja nie widzę możliwości, żeby on przeszedł lewy prosty Joshui. Zakładając jednak, że się przedrze, to co z tego? Ktoś taki, jak Dubois, jest puncherem w wadze ciężkiej. W rekordzie Paula nie ma niczego, co byłoby przestrogą dla Anthony'ego - nie ma wątpliwości Saleta. I dodaje: - Z pozytywów można powiedzieć, że nie jest to typowy freak-fight. Paul trenuje i boksuje nieźle, ale nie na miarę światowej czołówki. A już szczególnie w wadze ciężkiej.
Jaki przebieg tego zestawienia wieszczy rutyniarz ringów? Deklasacja na początku, z zastrzeżeniem, że w powietrzu wisi spektakularny, ciężki nokaut?
- Ta walka nie potrwa dłużej niż trzy rundy, jeśli Joshua potraktuje ją poważnie. A jest w takiej sytuacji, że chyba nie ma innego wyjścia. Nie wyobrażam sobie, żeby dojechał do końca na punkty. To byłaby straszna skaza na jego reputacji, zwłaszcza we wspomnianym kontekście walki z Furym. "AJ" tym bardziej musi wysłać sygnał, że jest gotowy na taki hit. To zestawienie to trochę taki znak naszych czasów, ale powiem też, że z ciekawością je obejrzę i nie wykluczam, że zerwę się nad ranem, by zobaczyć na żywo - podsumowuje Saleta.
Artur Gac













