W czwartek 13 sierpnia Richard Colon za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował o śmierci swojego syna i podopiecznego, Pricharda Colona. "Z przykrością informuję o odejściu mojego syna Pricharda z tego ziemskiego świata. Jest teraz w lepszym miejscu. (...) Zrobiłem wszystko, co mogłem, aby spełnić jego marzenie o wakacjach w Portoryko, ale nie było to możliwe" - przekazał Colon senior. Tragiczne wieści potwierdził także Paco Valcarcel z federacji WBO.
12 walka i 12 nokaut. Rywal "ścięty" w 2. rundzie. Nowy potwór wagi ciężkiej?
Prichard Colon był wschodzącą gwiazdą boksu. Jego karierę przerwał uraz mózgu
Świat sportu o 33-letnim pięściarzu usłyszał w październiku 2015 roku. Wówczas podczas walki z Terrelem Williamsem na gali z cyklu Premier Boxing Champions Colon doznał doznał krwotoku podtwardówkowego.
Przez ostatnie lata pięściarz walczył ze skutkami urazu mózgu, a jego rodzina robiła wszystko co w jej mocy, aby sprawiedliwości stało się zadość. W 2017 roku pozwali doktora Richarda Ashby'ego, który pełnił funkcję oficjalnego lekarza w trakcie zawodów, a także grupy promotorskie DiBella Entertainment i HeadBangers Boxing. W pozwie lekarzowi zarzucono popełnienie błędu w sztuce lekarskiej. Posądzono go o brak reakcji, kiedy Colon skarżył się w trakcie pojedynku na ból głowy. Do 2024 roku sprawa nie została jednak rozstrzygnięta i nie trafiła do sądu. Matka Pricharda, Nieves Colon, wyraziła obawę, że może nigdy nie dojść do rozwiązania prawnego.
Colon nigdy w pełni nie odzyskał sprawności i mimo rehabilitacji do końca swojego życia wymagał całodobowej opieki ze strony najbliższych. Przypadek 33-latka poruszyła świat sportów walki na tyle, że w federacji WBC wprowadzono "przepis Pricharda Colona" zakazujący uderzeń w tył głowy w boksie.
Polski olbrzym rozbity przez sześciu Romów. Słynny trener ostro: Ośmieszył się











