Reklama

Reklama

Stevens zdemolował Majewskiego w niespełna minutę

Przemysław Majewski przegrał z Curtisem Stevensem przez nokaut w bokserskim pojedynku wagi średniej. Polak w ringu wytrzymał niespełna minutę.

W głównej walce wieczoru w Resorts International w Atlantic City spotkali się Przemek Majewski (21-3, 13 KO) i niedawny pretendent do tronu WBA wagi średniej Curtis Stevens (26-4, 19 KO). Stawka była spora, ponieważ obaj wracali po porażkach.

Jeszcze przed wejściem na ring szkoleniowiec naszego rodaka podkreślał w rozmowie z dziennikarzem stacji NBC, że kluczem do zwycięstwa będzie skuteczny lewy prosty na początku potyczki. Niestety Polak wylądował na deskach już po dziesięciu sekundach po... właśnie takim lewym prostym rywala!

Reklama

Szybko powstał, jednak Stevens poczuł krew, zasypał Przemka swoimi sierpami i ten po kilkunastu sekundach znów leżał. Sędzia po raz drugi policzył go do ośmiu, pozwalając jeszcze na kontynuowanie potyczki. Ale naruszony Majewski po kilku kolejnych bombach padł po raz trzeci i 46 sekund było po wszystkim.

Tym samym Amerykanin powrócił do ścisłej czołówki wagi średniej i ma nadzieję na spotkanie z mistrzem świata według federacji WBO Peterem Quillinem (30-0, 22 KO).

"Tak jak mówiłem, wyciągnąłem wnioski z poprzedniej porażki z Gołowkinem i po prostu się bawiłem boksem, pozwalając moim rękom pracować. Teraz chciałbym walki z Quillinem. Jesteśmy kumplami, w przeszłości razem sparowaliśmy, jednak taki jest ten biznes. Znów jestem gotowy do walk na mistrzowskim poziomie" - powiedział zaraz po odprawieniu Majewskiego zadowolony z siebie Stevens w rozmowie z dziennikarzem stacji NBC.

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Majewski | Curtis Stevens | WBO | Peter Quillin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje