Reklama

Reklama

Sportowy rok w 10. punktach: Bokserskie naj, naj Kostyry

Rok 2020 w dziesięciu punktach. O takie podsumowanie poprosiliśmy naszych dziennikarzy zajmujących się najpopularniejszymi dyscyplinami sportu. Nic więcej - pełna dowolność. Każdy mógł wybrać sobie sukcesy, klęski, ludzi, wydarzenia, a może wszystkiego po trochu - całkowicie autorskie podejście. Zaczynamy od Andrzeja Kostyry i jego bokserskiego naj, naj, naj w dziesięciu punktach.

W boksie nie był to niestety, dobry rok dla Polski (ale o tym za kilka dni). Na świecie - mimo pandemii i rozgrywania walk w różnych "bańkach" - było bardzo ciekawie. Oto moje podsumowanie, 10 naj, naj, naj... w 2020.

1. Najlepszy bokser "cios za cios" bez podziału na wagi

Saul Canelo Alvarez (54-1-2, 36 KO)

Tutaj nie mam żadnego ale. To co pokazał Canelo w walce z Callumem Smithem, zdobywając mistrzostwo świata WBA i WBC w super średniej było imponujące. Bez żadnej wątpliwości bokser numer 1 bez podziału na wagi.

Siła, szybkość, super obrona, uniki na centymetry, Wspaniały i w ataku i w obronie, precyzyjne kontry. Rywal niewygodny, aż o 18 cm wyższy, o 20 cm większy zasięg rąk, ale został absolutnie zdominowany. - Jest cwany, przebiegły, świetny w obronie. Zastawia małe pułapki i zmusza cię do ciągłego myślenia. I zanim coś zdecydujesz, uderza - komplementował go Smith.

Reklama

Anglik skończył pojedynek z zerwanym lewym bicepsem. Przypadek? No nie, Canelo przyznał po walce, że specjalnie atakował jego lewą rękę, bo wiedział, że kontry z niej (szczególnie lewe sierpowe) to jedna z najgroźniejszych broni Anglika i chciał ją wyeliminować. Taki techniczny niuans, ale świadczący o wielkim wyrachowaniu. Podobnie walczył legendarny Rocky Marciano. Też obijał ręce, barki rywali, aby ich osłabić.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Canelo ma dopiero 30 lat, ale już 15 na zawodowych ringach. Jeszcze co najmniej 3-4 lata może walczyć na najwyższym poziomie. Już jest mistrz świata w czterech wagach. I co dalej?

"Who’s next?" - (kto następny?) - ironicznie zapytał Canelo promotora gali Eddiego Hearna. Wybił mu już najlepszych: Rockyego Fieldinga, Liama Smitha, teraz Calluma. Może Hearn podstawi mu posiadacza pasa WBO Billyego Jo Saundersa, może mistrza IBF Caleba Planta, może wróci do średniej i zmierzy się z czempionem WBO Demetriusem Andrade, może 3 walka z GGG, może Biwoł....

Decyzję podejmie sam Canelo. Jako bezsprzecznie najlepszy na świecie, uwolniony spod kurateli Oscara De La Hoyi, może sam zadecydować o swoim losie. Wierzę mu jak mówi, że na pewno nie będzie się kierował wielką kasą do zarobienia (bo już ją ma), ale dziedzictwem które chce zostawić po zakończeniu kariery.

2. Największa sensacja

Teofimo Lopez (16-0, 12 KO)

Odgrażał się, że wygra z Wasylem Łomaczenko i zunifikuje tytuły mistrzowskie w wadze lekkiej, ale niewielu mu wierzyło, traktowało to jako typowe amerykańskie "śmieciowe gadanie", aby wzmóc zainteresowania walką. "Łoma" był zdecydowanym faworytem, w ankiecie "The Ring" aż 18 ekspertów typowało jego wygraną, tylko 2 stawiało na Lopeza (Steve Farhood i Duke McKenzie). Ale Teofimo dokonał tego, jest czempionem WBA, IBF, WBO i WBC w lekkiej. Przed nim długie panowanie.

3. Największe rozczarowanie

Wasyl Łomaczenko (14-2, 10 KO)

Nie chodzi tu o przegraną Ukraińca, bo przegrać może każdy. Nawet "Łoma". Chodzi o styl. Nie przystoi tak wybitnemu czempionowi jak Łomaczenko, mistrzowi świata trzech wag, dwukrotnemu mistrzowi olimpijskiemu, który przez całą amatorską i zawodową karierę przegrał zaledwie dwie walki, zrzucać winy za porażkę na przekupionych sędziów, kontuzję barku, nie widzieć swojej winy.

"Łoma" przegrał... frajersko (trochę się wahałem czy to nie za ostre słowo), bo połowę walki oddał bez walki. W pierwszych 6 rundach WYPROWADZIŁ tylko 58 ciosów, zaledwie 25 w celu. Potem finiszował, dobrze walczył w rundach 8-11. Ale 12 znów była dla Lopeza. Punktacja sprawiedliwa 116-112, 119-109, 117-111. Chociaż ten drugi wynik zdecydowanie za wysoki.

4. Największa ulga

Tyson Fury (31-0-1, 21 KO)

Jestem wdzięczny Królowi Cyganów, że (przy najmniej na jakiś czas) uwolnił świat boksu od przereklamowanego czempiona, który marzył o tym, aby kogoś zabić w ringu. Deontay Wilder padł w 7. rundzie, stracił pas WBC i chyba niewielu go żałuje (poza rodziną i przyjaciółmi). A już jego tłumaczenie, że jedną z przyczyn porażki była za ciężka zbroja, w której wszedł do ringu to już Himalaje absurdu. Teraz świat czeka na Walkę Stulecia: Fury v Joshua. Mam nadzieję że dojdzie do niej w 2021.

5. Największy sędziowski skandal

Werdykt w walce Joshua Franco - Andrew Maloney o pas WBA junior koguciej.

W 2. rundzie kontuzja - prawe oko Franco strasznie zapuchło i walka została zatrzymana. Sędzia ringowy Russell Mora orzeł, że kontuzja to efekt przypadkowego zderzenia głowami w 1 r. Jury analizowało przy użyciu VAR-u to co się stało przez... 26 minut i potwierdziło decyzję NC, co pozwoliło Amerykaninowi zachować pas czempiona.

Na nic zdały się uzasadnione protesty Maloney i jego teamu, że zapuchnięte oko Franco to efekt ciosów Australijczyka. "Jego oko zamknęło się po około 50 moich ciosach" - argumentował Maloney. Jego promotor Bob Arum był kompletnie zdegustowany i niedyplomatycznie stwierdził: "Trzeba wypier... z boksem z tego Las Vegas". Przejdzie mu, będzie rewanż. Ale niesmak pozostał.

6. Największy powrót

Genadij Gołowkin (41-1-1,36 KO)

Powrócił po 440 dniach. Niektórzy już wątpili czy w wieku 38 lat, po ciężkich walkach z Canelo Alvarezem, Jacobsem, Derewjanczeno to jeszcze wybitny bokser czy tylko cień dawnego Triple GGG. Odpowiedź już znacie. To jeszcze wybitny bokser. Szkoda tylko, że udowodnił to na Kamilu Szeremecie posyłając go na deski w 1,.2, 4 i 7 rundzie i broniąc po raz 21 pasa czempiona IBF i IBO w średniej.

7. Najcięższe ręce

Edgar Berlanga (16-0, 16 KO w 1 r!)

Pochodzący z Puerto Rico chłopak z Brooklynu ma zaledwie 23 lata i przydomek "The Chosen One" (Wybrany). Sieje spustoszenie na zawodowych ringach w wadze super średniej. Z 16 rywali żaden nie dotrzymał do gongu kończącego pierwsze starcie. Najdłużej wytrzymał Cesar Nunez, ale padł w 2 min. 45 sekundzie.

Berlanga ściga rekord zwycięstw przez KO w 1 r Alego Raymi (21), ale on walczył z bumami i nie ma co go liczyć. Jeśli pobije osiągnięcie wielkiego Edwina Valero (18 KO w 1 r.), już przejdzie do hisitorii.

Kto pierwszy usłyszy gong na drugie starcie walki z Berlangą?

8. Najstarsza para

Mike Tyson (54 lata) i Roy Jones Junior (51 l.)

W sumie mają 105 lat i lata wielkiej kariery za sobą. Ale wrócili i dali nawet niezłą walkę. To nie była maskarada. Sędziowie orzekli remis, ale chyba nie tylko ja widziałem, że lepszy był Tyson i chyba oszczędzał RJJ. Statystyki ciosów to potwierdzają. Ciosy wyprowadzone: Tyson 193 (ale 67 w celu). RJJ - 236 (tylko 37 w celu).

Nie mam wątpliwości, że znajdą naśladowców. Trzeba się szykować na kolejne walki sławnych weteranów. Może i w Polsce.

9. Najnowszy trend

Łączenie gal bokserów i youtuberów

Ponad milion 600 tys ludzi wykupiło PPV na galę, w której Tyson walczył z Royem Jonesem Juniorem. Wielu wyłożyło kasę, żeby zobaczyć co zostało z "Najbardziej Niebezpiecznego Człowieka Na Naszej Planecie" i najlepszego boksera IO w Seulu. Ale do tego sukcesu finansowego na pewno przyczynił się też youtuber

Jake Paul, który ciężko znokautował Nate’a Robinsona. Całą galę uświetlili słynni piosenkarze, raperzy, minn Snoop Dog. To chyba nieodwracalny trend. Łączenie sportu z show biznesem.

10. Największe jaja

Ogłoszenie, że Floyd Mayweather Junior wraca 20 lutego 2021 na super pokazową walkę z gwiazdą YouTube'a Lonanem Paulem.

Mayweather był wybitnym bokserem i miał nosa do walk za wielką kasę. Wygrana z Connorem McGregorem dała mu bilans 50-0 i fortunę przy zeru ryzyka. Z Loganem Paulem będzie podobnie. Znów wielka kasa, bez ryzyka.

Kim jest ten Logan Paul (brat Jake’a)? Otóż to gwiazdor YouTube'a, milioner. W 2017 nakręcił video, stoi na nim przy samobójcy, który powiesił się na drzewie w Aokigahara Forest niedaleko Tokio. "Co, nie staliście obok trupa?" - mówił w koszulce z napisem Toy Story. Wyklęli go, stracił kontrakt z Google, ale wrócił. Mayweather też wraca.

Wszystkim sympatykom boksu życzę zdrowych, wesołych świąt.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje