Reklama

Reklama

Sołdra wygrał z Kosteckim. Sensacja w Kraków Arenie

Dawid Kostecki (39-2, 25 KO) wrócił na ring po długiej przerwie, ale spotkanie z Andrzejem Sołdrą (11-1-1, 5 KO) podczas Polsat Boxing Night w Kraków Arenie miało być dla niego tylko spacerkiem. Nie było!

Zaczęło się sensacyjnie. Podopieczny Piotra Wilczewskiego trafił prawym krzyżowym i lewym sierpem. To jeszcze nic, bo po prawym sierpowym w okolice skroni "Cygan" zatańczył i ledwo co ustał na nogach.

W narożniku Fiodor Łapin ostrzegał, ale początek drugiej rundy znów wyraźnie dla Sołdry. I nagle na sekundy przed przerwą Kostecki wystrzelił w akcji prawy na prawy i tym razem to Andrzej był liczony.

Trzecia odsłona to prawdziwa wojna na wyniszczenie na środku ringu. Cios za cios, bomba za bombę, ale w ostatnich sekundach to prawy sierpowy Dawida zamroczył Andrzeja, czym zapewne zyskał przychylność sędziów.

Reklama

Czwarte starcie to całkowita dominacja Kosteckiego. No - prawie całkowita, bo po dwóch minutach i pięćdziesięciu sekundach lania porozbijany Sołdra nagle wystrzelił lewym sierpem na szczękę. Dawid ustał.

Początek piątej rundy to znów przewaga Kosteckiego i gdy wydawało się, że egzekucja na Sołdrze to tylko kwestia czasu, ten fantastycznym zrywem zepchnął do głębokiej defensywy faworyzowanego przeciwnika.

Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Runda numer sześć to z kolei całkowita dominacja Sołdry. Wszyscy dookoła przecierali oczy ze zdziwienia. A Andrzej poczuł krew, polując na nokaut.

Kolejne trzy minuty to rzeź. Obaj wyniszczeni, zmęczeni, rozkrwawieni, ale żaden nie ustępował. Ostatnią soczystą bombę wyprowadził Kostecki, jednak w przekroju tego odcinka znów lepszy był Sołdra.

"Cygan" miał więc ostatnie starcie na odmienienie tej trudnej sytuacji. I nic się nie zmieniło - obustronne bombardowanie do ostatniej sekundy nagrodzone gromkimi brawami.

Sędziowie punktowali 75:76, 75:77 i 75:77 - wszyscy na korzyść Sołdry!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje