Reklama

Reklama

Śmierć Dawida Kosteckiego. Sensacyjne ustalenia pełnomocników rodziny "Cygana"

W opozycji do informacji, przekazywanych przez Prokuraturę Krajową, która opierając się na opinii sporządzonej przez biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie utrzymuje, jakoby śmierć Dawida Kosteckiego nastąpiła w wyniku samobójstwa, diametralne inne ustalenia przedstawiają pełnomocnicy rodziny byłego pięściarza.

Przypomnijmy, że do śmierci Dawida Kosteckiego, dla wielu wciąż bardzo zagadkowej, doszło w Areszcie Śledczym w Warszawie - Białołęce. Ciało popularnego "Cygana" nad ranem w dniu 2 sierpnia miał zauważyć jeden ze współosadzonych, których - jak ustalił portal tvp.info - miało być trzech w celi. Według oficjalnej wersji 38-latek był przykryty kocem, a powiesił się na pętli z prześcieradła zaczepionej o górne łóżko. Kostecki w Rzeszowie odsiadywał wyrok 5 lat i 100 dni pozbawienia wolności, a do stolicy został przetransportowany w połowie czerwca na wniosek prokuratury, gdzie miał być świadkiem w sprawie Tomasza G., który przebywał w tym samym areszcie. Do końca wyroku "Cyganowi" pozostawały dwa lata, a o przedterminowe zwolnienie mógł się ubiegać już za dziewięć miesięcy.

Reklama

Pełnomocnicy rodziny Kosteckiego od początku powątpiewają w wersję, że niegdyś czołowy polski pięściarz mógł targnąć się na swoje życie i wskazywali na możliwy udział osób trzecich. Teraz już praktycznie nie mają co do tego żadnych wątpliwości. Świadczą o tym słowa jednego z dwójki adwokatów bliskich "Cygana", mecenasa Jacka Duboisa wypowiedziane na antenie TVN24.

- Udało nam się ustalić, że wbrew temu, co mówi prokuratura, na ciele zmarłego jest szereg śladów wskazujących na walkę przed śmiercią i udział osób trzecich w jego zgonie. Są to otarcia naskórka i krwiaki. Krwiaki są między innymi na prawym ramieniu, na ręce, na grzbiecie i są otarcia na nodze - powiedział Dubois, a następnie przedstawił możliwą hipotezę, jak mogło dojść do śmierci Kosteckiego, opierając się na "analizie tych śladów z lekarzami, z kryminologami".

- Jeżeliby Dawid Kostecki został zaatakowany w nocy, to jedna z osób mogła siąść na nim, uniemożliwiając mu ruch i przytrzymywać rękami za ramię i za rękę, żeby uniemożliwić obronę - stwierdził. - To są typowe miejsca, gdzie mogły powstać krwiaki i otarcia naskórka". W tym czasie druga osoba mogła zacisnąć pętlę z prześcieradła i dokonać uduszenia - powiedział portalowi TVN24 mec. Dubois. Drugim z pełnomocników jest mec. Roman Giertych.

Na tę chwilę prokuratura nie podjęła decyzji o przeprowadzeniu powtórnej sekcji zwłok. Pełnomocnicy rodziny już poinformowali, że jeśli w tej sprawie nic się nie zmieni, to zostanie przeprowadzone prywatne badanie ciała denata.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje