Reklama

Reklama

"Słodki" Mosley znokautował Vargasa

Pierwsza, lutowa walka tych pięściarzy zakończyła się w chwili, kiedy nad lewym okiem Fernando "Nieustraszonego" Vargasa (26-4, 20 KO) zrobił się obrzęk wielkości sporego jabłka, zasłaniając mu pole widzenia.

Podczas rewanżu w MGM GRAND Garden Arena w Las Vegas, wspierany większością kibiców Vargas nie miał już żadnej wymówki, kiedy w szóstej rundzie został znokautowany przez Shane'a "Słodkiego" Mosleya (43-4, 37 KO).

Reklama

Fernando Vargas zarobił za ten pojedynek 3,4 mln dol., zwycięzca mln, zaś do tych sporych czeków, trzeba będzie jeszcze dodać procenty z transmisji "pay-per-view".

Kiedy przed pięcioma miesiącami walka obu bokserów została przerwana z powodu kontuzji Fernando Vargasa, już było wiadomo, że styl boksowania Mosleya - szybkie, choć nie nokautujące uderzenia i nagłe zmiany pozycji - nie odpowiadają lubiącemu wymianę ciosów i bardziej "stacjonarnych" rywali Vargasowi. To co nie udało się "Słodkiemu", jeszcze dwa lata temu najlepszemu pięściarzowi świata bez podziału na kategorie wagowe w lutym tego roku, dokończył w sobotni wieczór z łatwością pokonując rywala.

Oto opis sześciu rund tej walki:

1. runda: Podobnie jak w pierwszym pojedynku, od pierwszej minuty Mosley sprawia wrażenie bardziej skoncentrowanego, a przede wszystkim szybszego niż Vargas, który od oficjalnego ważenia przytył z pewnością 5-6 kilogramów. Obaj pięściarze wymieniają ciosy, ale tylko prawy prosty Mosleya w połowie rundy może zwrócić uwagę sędziów.

2. runda: Mosley znowu punktuje, a Vargas tylko się przygląda. Kiedy już próbuje zadać cios, "Słodki" natychmiast klinczuje. Ostatnie 30 sekund to ponownie szybsze i skuteczniejsze ciosy Mosleya - prawy prosty i błyskawiczny lewy podbródkowy kończący rundę.

3. runda: Pierwszy cios ponownie Mosleya, ale Vargas nareszcie zaczyna być agresywniejszy. Fernando zadaje ciosy na korpus Mosleya, ale ten robi więcej szkody lewymi prostymi. Dwa kolejne celne (po raz pierwszy w tej walce) uderzenia Vargasa dochodzą celu, ale końcówka starcia (lewy prosty plus kombinacja) ponownie należą do Mosleya.

4. runda: Za każdym razem gdy Vargas chce przejść do ofensywy, "Słodki" go wyprzedza. W odróżnieniu od "Nieustraszonego", który wyraźnie poluje na jeden cios, Mosley spokojnie wykorzystuje przewagę szybkości, zadając ciosy akurat z taką regularnością, by sędziowie punktowi ich nie przegapili.

5. runda: Dla nikogo w MGM Grand nie może ulegać wątpliwości, że Mosley kontroluje przebieg walki. Chaotyczny atak Vargasa kończy się zderzeniem głów obu pięściarzy. Lewy prosty Vargasa i natychmiastowa riposta - prawy prosty Mosleya. Prawe oko Fernando zaczyna krwawic, ale po krótkiej przerwie arbiter nakazuje kontynuować pojedynek. Ostatnie 10 sekund to cała seria celnych uderzeń Mosleya.

6. runda: Vargas musi sobie zdawać sprawę, że przegrywa, bo wypada na ring jakby chciał w najbliższych sekundach znokautować rywala. Nic z tego - szybki Mosley trafia go dwoma kolejnymi lewymi prostymi. Vargas chce przyjąć wymianę ciosów, nawet trafia lewym prostym, ale po potężnym lewym sierpowym Mosleya pada plecami na ring. Jeszcze się podnosi, Mosley atakuje i sędzia ringowy Kenny Bayliss przerywa walkę w 159 sekundzie rundy. - Pamiętałem, jak takim samym sierpowym załatwił Vargasa Oscar De La Hoya. Mnie też się takie uderzenia udają - powiedział po walce Mosley

Przemek Garczarczyk, USA

Dowiedz się więcej na temat: ciosy | mosley

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje