Reklama

Reklama

Siergiej Kowaliow: Chcę znokautować Warda w rewanżu

Zdetronizowany w kontrowersyjnych okolicznościach Rosjanin Siergiej Kowaliow nie może doczekać się rewanżowego starcia z nowo kreowanym mistrzem świata w wadze półciężkiej Andre Wardem. Były posiadacz trzech pasów federacji WBA, WBO i IBF jest tak zdeterminowany odzyskaniem trofeów, że następnym razem nie zamierza pozostawiać decyzji w rękach sędziów punktowych. - O tym werdykcie już zapomniałem. W rewanżu chcę znokautować Warda - zapowiedział Kowaliow w rozmowie z serwisem boxingscene.com.

Obóz Kowaliowa, za sprawą szefowej promującej go grupy Main Events, Kathy Duvy, zadbał o wielki komfort na wypadek porażki. A z takim werdyktem mieliśmy do czynienia w niedzielę nad ranem czasu polskiego, gdy w Las Vegas doszło do hitowej potyczki Rosjanina z Amerykaninem. 

W drugiej rundzie pretendent wylądował na deskach, ale po dwunastu rundach wszyscy arbitrzy, będący rodakami Warda, zgodnie opowiedzieli się za zwycięstwem swojego krajana 114:113. Nie ma wątpliwości, że to "Krusher" bardziej zasłużył na wygraną, co przystemplował jedynym w tej walce nokdaunem.

- Oczywiście, że rewanż dojdzie do skutku. W kontrakcie znalazł się zapis, na mocy którego Ward musi dać mi rewanż w sytuacji, gdy wygrał. Natomiast nie wiem, kiedy nasz drugi pojedynek dojdzie do skutku. Może na początku 2017 roku - stwierdził Rosjanin dla Fox Deportes. A następnie dodał: - Jeśli Ward uważa, że jest prawdziwym mistrzem i jest przekonany, że wygrał pierwszą walkę, powinien to udowodnić.

Okazuje się, że promotorka Kowaliowa, która też głośno artykułowała swoje niezadowolenie, już przystąpiła do konkretnych działań. Jak informuje redakcja USA Today, Duva wystąpiła z oficjalnym pismem dotyczącym rewanżu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL