Reklama

Reklama

Siergiej Bohaczuk nie zwalnia. Kolejny nokaut

Abel Sanchez umie wychowywać artystów nokautu. I wygląda na to, że właśnie wchodzi na salony kolejny potężny puncher spod ręki słynnego trenera. Mowa o Ukraińcu Siergieju Bohaczuku (16-0, 16 KO), który rywalizuje w wadze junior średniej. Bohaczuk odprawił wczoraj przed czasem Tyrone'a Brunsona (28-8-2, 25 KO) na gali w Hollywood.

Mocno bijący Amerykanin miał był najpoważniejszym testem w karierze Ukraińca i stawić mu konkretny opór, ale były to próżne nadzieje. ''El Flaco'' (''Chudzielec'') od początku kontrolował walkę, będąc aktywniejszym i celniejszym zawodnikiem. Na minutę przed końcem trzeciej rundy Ukrainiec zaczął ostrzej skracać dystans, Brunson próbował reagować, lecz został skontrowany prawym prostym i padł na deski. Zdołał wstać i przetrwał do końca starcia. W kolejnej odsłonie został znokautowany: Bohaczuk najpierw znów huknął prawym i Amerykanin był liczony, a chwilę później padł po raz trzeci, tym razem po prawym podbródkowym. Sędzia natychmiast przerwał pojedynek.

Sanchez twierdzi, że Ukrainiec jest jednym z najbardziej naturalnych puncherów we współczesnym boksie. Dodajmy na koniec, że nie ma wielkiego doświadczenia w pięściarstwie olimpijskim, choć odniósł w nim kilka cennych zwycięstw i pokazał się z bardzo dobrej strony w lidze WSB, pokonując m.in. mistrza olimpijskiego i mistrza świata, Kubańczyka Roniela Iglesiasa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje