Reklama

Reklama

Shannon Courtenay paliła 40 papierosów dziennie. Uratował ją boks

Brytyjska bokserka jeszcze kilka lat temu nie była wzorem do naśladowania. Jej życie odmienił sport, który pomógł jej porzucić stare nawyki i sięgnąć po coś, o czym nawet nie marzyła. Zamiast nadwagi, nałogowego palenia papierosów, picia alkoholu i imprezowania, teraz jej cele są ulokowane zupełnie gdzie indziej. "Znalazłam boks i boks znalazł mnie – we właściwym czasie” – mówi dzisiaj Shannon Courtenay.

Dokonywanie drastycznych zmian w swoim życiu oraz praca nad całkowitą przemianą fizyczną i psychiczną to zadania, które wydają się górą o nieskończenie stromym podejściu. Istnieje duże ryzyko niepowodzenia, ale większość nawet nie podejmuje próby, aby zmienić coś w swoim życiu na lepsze.

Doskonałym przykładem zwycięstwa nad samą sobą jest Shannon Courtenay, która poglądy na świat zmieniła po tym, jak trafiła do amatorskiego klubu bokserskiego przed pięcioma laty. Dzisiaj dziewczyna ze zdjęcia z 2015 roku to zupełnie inny człowiek niż ten, który uśmiecha się z aktualnych fotografii.

Reklama

Jeszcze kilka lat temu Courtenay pracowała w pubie, każdego dnia wypalając nawet 40 papierosów. Daleko było jej do zdrowego odżywiania. Wygrywały byle jakie posiłki jedzone o późnych porach. Jej głównym założeniem było zrzucenie wagi. Nie chciała dłużej patrzeć na to, jak z każdym miesiącem przybywa jej kilogramów.

Naturalnym krokiem Brytyjki były odwiedziny w lokalnym klubie bokserskim. Za chęcią zrzucenia wagi, już po pierwszych zajęciach pojawiło się postanowienie rezygnacji z palenia papierosów. Od tamtej pory faktycznie młoda kobieta ani razu nie włożyła do ust papierosa.

"Pojechałam do domu i zjadłam sałatkę z kurczaka na obiad, co było dla mnie niespotykane. Następnego dnia obudziłam się o piątej i pobiegłam. Robiłam to codziennie i zanim zdążyłam się zorientować, zaczęłam wygrywać tytuły" - opisuje w skrócie swoją przemianę Courtenay w wywiadzie z BBC.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że jeden dzień zmienił całe jej życie. Wkrótce boks, który miał być tylko chwilową przygodą i wytapiaczem kalorii, stał się jej całym życiem. Dzisiaj 26-latka walczy jako zawodowa bokserka. Na swoim koncie ma pięć stoczonych walk, z których wszystkie wygrała. Jeszcze w 2015 roku, jako amatorka, zdobyła złoto w Haringey Box Cup. Od 2019 roku oficjalnie może nazwać się profesjonalną sportsmenką. Pierwsze zwycięstwo w zawodowym boksie zanotowała w marcu ubiegłego roku.

"Moje ciało jest wciąż świeże, nie jest tak wyeksploatowane, jak u innych zawodniczek. A ponieważ jestem w sporcie od czterech lub pięciu lat, kocham każdą sekundę. Podczas gdy inne wojowniczki mogą mieć tego już dość" - relacjonuje w BBC swój stosunek do sportu młoda kobieta.

Gwałtowna zmiana trybu życia stała się idealnym tematem dla mediów społecznościowych. Zawodniczka nie zawsze potrafi sobie radzić z popularnością i falą nienawiści. Wierzy jednak, że w ten sposób może nakłonić inne osoby do ważnych życiowych zmian.

"Na początku było mi trochę trudno. Niektóre osoby w mediach społecznościowych mogą być paskudne. Teraz codziennie otrzymuję wiadomości od ludzi mówiących, że przeze mnie ich córka zaczęła boksować lub poszła pobiegać. Sama mam 13-letnią siostrę i wiem, że nie ma zbyt wielu wzorców do naśladowania. Widzę pewne modele na Instagramie. Mówię mojej siostrze, że te kobiety nie są idealne. Są zrobione w Photoshopie. Wolałabym, żeby inspirowali ją sportowcy" - dodała szczerze Courtenay.

Plany Brytyjki są bardzo ambitne. Nie ma zamiaru kończyć kariery bez osiągnięcia spektakularnych sukcesów. Mówi o tytule mistrzyni świata, chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że będzie to naprawdę trudne wyzwanie. O zakończeniu kariery nie ma mowy przez przynajmniej kilka lat. Potem przyjdzie czas na założenie rodziny. Teraz liczy się tylko boks!

AB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje