Reklama

Reklama

Shannon Briggs wciąż chce walczyć z Davidem Haye'em

Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) oskarżył miesiąc temu Eddiego Hearna o to, że przyblokował swego czasu jego walkę z Davidem Haye'em (28-4, 26 KO). Wciąż ma jednak nadzieję, że uda się zorganizować taki pojedynek.

Sławny "Hayemaker" wybrał opcję starcia z Tonym Bellew. I niespodziewanie przegrał. Potem doszło do rewanżu, w który również poległ. Po dwóch porażkach z rzędu ogłosił zakończenie kariery. Ale 47-letni Amerykanin ma nadzieję, że uda się go jeszcze ściągnąć na ring.

Reklama

Charyzmatyczny "Let's go Champ" pod koniec marca zwrócił się z prośbą do BBBofC (British Boxing Board of Control) o przyznanie mu brytyjskiej licencji na starty. To otworzyłoby mu drogę do ewentualnej walki na jednej z gal w Anglii.

- Haye wybierając Bellew zawiódł wtedy zarówno mnie, jak i swoich kibiców. Mam jednak przeczucie, że on jeszcze wróci, specjalnie na walkę ze mną. Znów wyzywam go na pojedynek. Wtedy się mnie przestraszył - mówi były mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBO.

- Roztrzaskam go na tysiąc kawałków. Złamię mu kark. Pasy być może nie należą teraz do mnie, ale czuję się mistrzem ludu. Chcę najpierw stoczyć kilka walk, wrócić do formy i zrzucić z siebie rdzę. A potem chcę dużych walk, z Haye'em bądź Dereckiem Chisorą - dodał Briggs.

Dowiedz się więcej na temat: boks | Shannon Briggs

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje